#2 Wybory 2015: Polityka nowego pokolenia

polityka nowego pokolenia

Mój głos nic nie zmieni, bo przecież i tak wygrają ci, co zawsze. Cała polityka ogranicza się do czterech największych partii, które niby różnią się poglądami, ale jak dojdzie co do czego, to wszyscy robią to samo. Czyli najczęściej nic. Tak jest od lat. Ale to się na szczęście zmienia.

 

(Ten wpis jest drugim z serii „Wybory 2015”. Pierwszą część znajdziesz tutaj!)

 

Głównej przyczyny takich zmian należy się doszukiwać nie gdzie indziej, jak w naszym pokoleniu. Mówię tu o ludziach, którzy dorastali raczej przy świetle monitora niż telewizyjnych ekranów. Internet z jednej strony pozwolił dostrzec obraz świata, a więc i sceny politycznej, w sposób bardziej obiektywny – zamiast fragmentów puszczanych w telewizji możemy zobaczyć pełny wywiad, zamiast jednostronnej opinii możemy przeczytać masę komentarzy zwolenników obu opcji. I w sposób o wiele bardziej samodzielnie wyciągamy wnioski.

 

Z drugiej strony, Internet w sposób oczywisty przełożył się na większe zainteresowanie polityką wśród młodzieży. Tutaj trzeba przyznać, że największa w tym zasługa Janusza Korwin-Mikkego, który za pomocą swoich wystąpień i całej kampanii (prowadzonej głównie za pomocą Internetu) najpierw zainteresował młodzież polityką, a później przekonał ich, że jednak mogą coś zmienić; że ich głos ma wartość. Abstrahując już od poglądów Korwina, od tego, czy osobiście się z nim zgadzam czy nie, jego zasługa w tym temacie wydaje się niepodważalna.

 

Co z tego?

 

Wiele ludzi wciąż ma opory przed chodzeniem na wybory, bo przecież i tak ludzie bezmyślnie wybiorą tych, co zawsze. Jak jednak widać, w niedługim czasie zaczną wygrywać osoby, które naprawdę mają coś do powiedzenia, nie zaś te, które potrafią tylko ładnie mówić. Być może zmniejszy się nawet rola przywiązania do jednej, konkretnej partii, zwiększy się z kolei potrzeba kontrolowania poczynań wybieranych przez nas polityków.

 

Wszystko sprowadza się więc do poszerzania świadomości obywatelskiej wśród młodych ludzi. Im bardziej to i następne pokolenia zaczną dominować wśród ogółu wyborców, tym większą wagę politycy będą zmuszeni przykładać do tego, co obiecują i do argumentów, którymi się posługują. Wystarczy chociaż spojrzeć na coraz popularniejsze strony, takie jak MamPrawoWiedziec.pl albo demagog.org.pl, aby zauważyć, że już teraz kłamstwa i manipulacje nie pozostają bez żadnych konsekwencji, lecz są zapamiętywane na długo. A trzeba pamiętać, że to zaufanie wyborców jest główną siłą polityków, bez której oni najzwyczajniej przestają istnieć.

 

Obecnie można wręcz dostrzec pewnego rodzaju piętnowanie osób, które nie mają swojej opinii na tematy polityczne. Wystarczy chociażby przeczytać komentarze pod sondami ulicznymi (np. ), aby dostrzec, że znajomość sceny politycznej nierzadko jest stawiana na równi z podstawową znajomością matematyki. I choć taka forma wydaje się mocno ostentacyjna, to jednak jest diabelnie skuteczna. Bo coraz więcej ludzi interesuje się polityką i coraz więcej podejmuje wybory świadomie.

 

Nie obiecuję, że w tych wyborach wygra właściwa osoba. Jestem wręcz przekonany, że elektorat najpopularniejszych kandydatów składa się w większości z osób w ogóle nieznających programu innych partii. Ale głęboko wierzę, że już w kolejnych wyborach świadomość obywatelska będzie zdecydowanie większa, a dyskusje pomiędzy poszczególnymi ugrupowaniami będą składały się z konstruktywnych argumentów. Ale zanim to nastąpi, musimy zrobić co w naszej mocy, aby jak najwięcej ludzi podeszło do tych wyborów świadomie.

 

Tutaj już się kończy drugi wpis z serii. Ostatni, w którym przedstawię 5 kroków właściwego uczestniczenia w wyborach, pojawi się niedługo. Trzymajcie się!

 

Pozostałe części z serii:

#1 WYBORY 2015: PRAWO DO GŁOSOWANIA
#3 WYBORY 2015: 5 KROKÓW DOBREGO GŁOSOWANIA