Słyszałem, że podobno nie masz czasu

czas, śmierć, przemijanie, refleksja, klimatycznie, czaszka

To nie będzie wpis o marnowaniu czasu, ani o godzinach spędzonych bezmyślnie przed komputerem.

 

To będzie wpis o kłamstwie.

 

Od dawien dawna brak czasu był najlepszą wymówką, jaką wymyśliła sobie ludzkość. Z reguły działa i ratuje człowiekowi tyłek, na przykład gdy ktoś chce go wyciągnąć z samego rana do parku, żeby pograć w szachy. Inni stosują ją w połączeniu z błagalnym „jutro posprzątam”, choć tutaj skuteczność jest znacznie mniejsza. Co bardziej szczerzy zasłaniają się brakiem czasu tylko wtedy, gdy podczas nauki kolega chce ich zabrać do klubu. A oni wolą się uczyć. Tak, tacy ludzie też istnieją.

 

Jakieś x lat temu przeczytałem dziwne stwierdzenie, że to ludzie najbardziej zapracowani mają najwięcej wolnego czasu. Z dnia na dzień coraz bardziej się z tym zgadzam.

 

Wbrew temu co usłyszałem od innych, nie uważam się za osobę, która dużo w życiu zrobił. Nie jest tak, że potrafię wykorzystać każdą chwilę efektywnie. Wręcz przeciwnie, z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że skutecznie i pożytecznie wykorzystuję raptem 10% wolnego czasu – czasu podobno tak cennego. Jest jednak jedna rzecz, która mnie wyróżnia – widzę, co robię źle i wyciągam z tego wnioski.

 

Skądinąd śmieszą mnie ludzie (a może bardziej smucą?), którzy nie spełniają marzeń z powodu braku czasu. Każdy ma przecież te same 24 godziny. A jednak jedni robią wszystko, inni robią nic. I to Ci drudzy są smutni, bo przecież życie tak szybko przemija.

***

Nie tłumacz się. Doskonale rozumiem, że musisz spać te 10 godzin dziennie. Wiem, że jak się nie wyśpisz, to przez cały dzień przypominasz zombie. W sumie to ktoś nawet próbował cię kiedyś namówić na poranne bieganie, pamiętasz? Teraz dochodzisz jednak do wniosku, że to było bez sensu – musiałabyś wtedy chodzić spać o 20. No, ewentualnie o 22, żeby nikt się nie śmiał, że od razu po wieczorynce. Ale kiedy byś oglądała twój ulubiony serial? Zostały raptem 3 sezony, a akcja w końcu się rozkręca (swoją drogą, ciekawe, czy on się w końcu przyzna, że jest jego synem, jak myślisz?).

 

Jakiś czas temu mówiłaś mi, że wkurzają cię tak krótkie przerwy w szkole. Jeszcze nie zdążyłaś wejść na drugie piętro, wypić coli i pogadać z koleżankami o tym fajnym chłopaku, którego właśnie minęłaś na schodach, a już dzwonią, idioci.

 

Mamy ze sobą wbrew pozorom wiele wspólnego. Tak jak ja, po powrocie do domu, idziesz z obiadem przed telewizor. Odpoczynek po ciężkim dniu przecież ci się należy. Kilka razy chciałaś nawet zamiast tego poczytać książkę, ale przewracanie stron ze sztućcami w ręku i talerzem na kolanach jest prawie niemożliwe. Tak jak niemożliwe jest wyjście na dwór w taką pogodę. Kiedyś i w taki mróz biegaliśmy po podwórku za piłką, mimo że ledwo odrośliśmy od ziemi. Nasze mamy wołały z okien, do domu dzieciaki, jutro szkoła. A my prosiliśmy o te pół godziny więcej. I ręce były wymrożone, ale my uśmiechnięci, pamiętasz?

 

Słyszałem, że zaglądasz na jakieś fajne strony. Czekaj, kwejki czy demotywatory chyba, tak? Też kiedyś zajrzałem, fajne. Szkoda tylko, że zaczynając na dwóch stronach kończyłem na piętnastej. Widzę, że ty nie masz tego problemu, uff, całe szczęście. Ktoś kiedyś trafnie je określił zjadaczami czasu, ale przecież każdy potrzebuje czasem się odprężyć – nawet, jeśli musi oglądać głupie obrazki. Niezbyt wysoka cena.

 

Patrzysz za okno i nawet nie wiesz, kiedy się ściemniło. Kurczę, dzisiaj chciałaś pójść spać choć godzinę wcześniej, ale krótka rozmowa na czacie znów się minimalnie przedłużyła. W sumie to nawet nie pamiętasz o czym była, racja? No już trudno, najwyżej pośpisz sobie do południa.

***

[…] Chociaż gdy mówię, że nie miałem czasu, sam nie chcę w to uwierzyć. To naprawdę nic nie znaczy, to najbardziej konwencjonalne, pospolite tłumaczenie, jakim się przywykliśmy posługiwać. Człowiek wmówił sobie, że ma za krótkie życie, w związku z czym zwykł się tłumaczyć ustawicznym brakiem czasu. Tylko, powiedzmy, gdyby żył dwa razy dłużej, miałby go więcej? Wątpię. Jeśliby komuś udało się skonstruować zegar, który odmierzałby człowiekowi czas zmarnowany, pusty, i czas pełny, poświęcony jakiemuś pożytkowi, choćby własnemu, okazałoby się, że większość życia zmarnował. Więc może i tak to życie dane jest nam w nadmiarze.

~ Wiesław Myśliwski. „Ostatnie rozdanie”

***

Podziwiam Cię, mój Ty najcudowniejszy czytelniku, że znalazłeś czas, żeby to przeczytać. Ogromnie cenny, skądinąd, czas. Tym bardziej czuję się zaszczycony Twoją obecnością.

  • Patka

    Świetne;) Dobre spostrzeżenia spisane w ciekawą całość. Dokładnie to, o czym niedawno rozmyślałam;)

    • Fakt, że czytają mnie osoby, które jeszcze myślą więcej niż wymaga tego szkoła jest dla mnie strasznie motywujący :)

  • Szymon Masłowski

    No fajnie, że ktoś w tych internetach pisze o marnowaniu czasu… ale chyba ważną rzeczą jest też ogólne podejście do świata i życia. Czasami można przesiedzieć nawet i trzy godziny rozmawiając z kimś i pójść spać chwilę przed wschodem słońca by wstać w jego zenicie :D. Ale ktoś wybrał zaspokojenie społecznych potrzeb w zamian za przesunięcie rytmu dnia. Powiesz mu, że zmarnował swój czas ?

    • Najprościej by było, gdybym wskazał jeszcze raz tytuł i dwa pierwsze zdania z wpisu – to chyba najkrótsza odpowiedź na Twoje pytanie. Z drugiej strony, nie byłbym sobą, gdybym nie walną tutaj jakiegoś dłuższego wywodu, więc zapraszam do takiej oto małej adnotacji:

      Głównym celem tego wpisu było skłonienie nas wszystkich, żebyśmy stanęli w prawdzie (strasznie górnolotnie to zabrzmiało :D). Tak jak w tytule, chodzi o wymigiwanie się brakiem czasu. I to jest podstawa tego tekstu, reszta to tylko dodatki.

      Co do przytoczonej przez Ciebie sytuacji: też tak kiedyś miałem, teraz dość rzadko mi się to zdarza. I wszystko jest w tym okej, o ile na następny dzień ta osoba nie będzie truć wszystkim wokół, jaka ta Polska słaba, bo nawet dni są tutaj za krótkie.

      Już kończąc, jeśli jakaś osoba jest zadowolona z życia, w którym „marnuje” czas, to jestem dla niej pełen podziwu. Znalazła ona bezbolesną i niewymagającą drogę do bycia spełnionym. Ja niestety muszę kombinować i się wysilać.

      Pozdrowienia Szymonie :)

    • Brzosia

      Szymon, Ty jesteś wszędzie ;o