Powrót do przeszłości, czyli gry z dzieciństwa

0f91f17600c4b091f25127ac845573a9
Dzieciństwo było przyjemne. Lata temu, gdy największym problemem było przekonanie rodziców, żeby pozwolili spędzić na podwórku pół godziny więcej niż zwykle. Wszyscy grali w tazosy, wymieniali się karteczkami (jakkolwiek głupio to teraz brzmi), kartami Yu-gi-oh i Dragon Ball.
Był to również czas popularyzacji komputerów i wczesne początki ery Internetu, który coraz częściej pojawiał się w zwykłych domach. Dzieciaki bez żalu skracały więc czas, przeznaczany do tej pory na granie w piłkę i bawienie się na podwórku, na gry komputerowe.

 

Mimo wszechobecnych sygnałów o rosnącej fali uzależnień od komputera i internetu (chociażby film „Wyloguj się do życia”) nadal, cofając się myślami do czasów dzieciństwo, z uśmiechem wspominam godziny spędzone z nosem w monitorze.
Zrobiłem więc generalny research w mojej pamięci i wybrałem te gry, które, pomimo upływu nawet 8 lat, pamiętam doskonale.

 

Kurka Wodna

075da8fdb3d6a484628f691521881fce

Zacząłem od tego tytułu, bo to właśnie ta gra natchnęła mnie do napisania tego wpisu.
Nie mogę zrozumieć w jaki sposób zwykła zręcznościówka, polegająca na strzelaniu do latających kur, które rzucają jajami, mogła tak wyraźnie odcisnąć się w mojej pamięci. I teraz, patrząc na screenshot poniżej, pamiętam o tarczach na brzuchach kur ze spadochronem, o obrazie faceta na dole i gorączkowo obserwowanym zegarku w rogu ekranu.
96585-2

Starsky i Hutch

LafRi

To, że tego nie znacie, jest bardzo prawdopodobne. Nie znam nikogo, poza moim bratem, kto by w to kiedykolwiek grał. O ile dobrze pamiętam, dostałem ją razem z kierownicą do PC. Niby głupi dodatek, a frajdy przy tym było masa. Z bratem mieliśmy jeden komputer, ale zamiast wymieniać się co godzinę, wpadliśmy na genialny pomysł. Jeden z nas kierował samochodem, a drugi strzelał (co polegało wyłącznie na przyciskaniu Alt, ale kto by się tam rozdrabniał). I tak na zmianę.
maxresdefault

Need for Speed

9352319fc83cfece80c0427f50a5e8ac

Tutaj bez konkretnej części, bo wszystko co było wydane do Most Wanted włącznie (2005 rok) to klasyk. Najlepiej wspominany jest Underground II: długie drifty, godziny wpisywania kodów na hajs i to wszystko, co tworzyło ten unikalny klimat nielegalnych wyścigów. Był jeszcze, wyżej wspomniany, Most Wanted z jego genialną fabułą i półdniowymi ucieczkami od policji. W podstawówce w jakiś niewytłumaczalny sposób w moje ręce trafiła również kopia NFS: Porsche 2000, więc miałem czym się chwalić.
maxresdefault (1)

Grand Thef Auto

c67861db3b41f987c4cc0d8838b9fa29

Kolejna seria-klasyk. Tutaj palmę pierwszeństwa otrzymuje Vice City. I choć San Andreas przewyższa ją we wszystkim, to ona była moją bramką do świata szemranych biznesów i bezcelowego bicia przechodniów. Są to chyba jedyne gry, w których więcej czasu spędziłem na jeżdżeniu samochodem, zwiedzaniu świata i uciekaniu przed policją niż rozwijaniu fabuły. I do tej pory pamiętam, jak dostałem od kolegi płytkę z GTA 2. A gry 2D już wtedy były antykami.
479e804cc86d72bd2493762564345216611

Prince of Persia

1368732777-Prince_Of_Persia-1

Nie zliczę godzin, które spędziłem w świetlicy szkolnej w podstawówce czekając na zwolnienie komputera, by w końcu odpalić PoP’a. Nawet teraz potrafiłbym bez problemu przejść początkowe plansze, pamiętając w których miejscach zawali się podłoga.
Cała świetlica żyła tą grą. Gdy jeden z nas grał, wszyscy kibicowali, przekrzykiwali się radami, pospieszali. A jak ktoś przegrał, to leciały ostre – jak na podstawówkę to nawet bardzo  – opinie o jej umiejętnościach grania.
princeofpersia_first15

Pokemony

IMG_20130407_151838

W okolicach 2006 roku rozwinęła się moda na wszelkiego typu emulatory (zwłaszcza Game Boy). Wraz z tą modą przyszła druga – Pokemony. Prawie każdy znajomy chłopak w to grał. I przez długi czas taki stan rzeczy się nie zmieniał. Resztki tej fascynacji widziałem u niektórych nawet 3 lata później. To ogromne osiągnięcie jak na grę z grafiką gorszą od tej z „Tibii”, w której od początku do końcu trzeba było kombinować, jak uniknąć kolejnego NPC chcącego walczyć.

Hercules

19016c68c384c2d294392b7e0bf9eade

Ostatnia z epickich gier, wyrytych w mojej pamięci. Była to jedna z pierwszych, którą kupili mi rodzice wieki temu. Niby zwykła przygodówka, ale ile bym dał, żeby znów w to zagrać tak jak wtedy – za małolata. Pamiętam dźwięk rozcinanych worków i zdobywanych monet; pamiętam bossów i miliony podejść, żeby ich pokonać; no i pamiętam też, że nigdy jej nie skończyłem, bo końcowe poziomy były na prawdę trudne.
f627608f631f14c42ebd501e06b0f6c8
Gry, w które graliśmy dawno temu, były genialne. I nie dlatego, bo miały ładną grafikę, często też nie dla fabuły. Kiedyś byliśmy mniej wymagający, a jedynym kryterium oceniania była przyjemność z grania.
Lista nie jest zamknięta, bo nawet teraz, zbliżając się ku końcowi, przypominam sobie o innych, równie cennych dla mnie tytułach. I żadnej z nich nie zamieniłbym za kolejne „Call of Duty”.

 

A jakie są Twoje typy, jakie gry Ty wspominasz najbardziej? Podziel się nimi w komentarzach :)