Pierwsze urodziny bloga! (+ Boże Narodzenie)

święta, choinka, bombka, Boże Narodzenie

Dokładnie rok temu, w zamierzchłych, nie skażonych ludzką stopą przestworzach Internetu, pojawił się twór. Nikt jeszcze nie wiedział, co to jest, nikt nie wiedział, jakie nieszczęście ze sobą przyniesie. Ludzie patrzyli więc z daleka, z niedowierzaniem, że takie cuda się dzieją na Ziemi.

 

No dobra, może to wyglądało trochę inaczej. Trzeba jednak przyznać, że gdy wszyscy zajmowali się ostatnimi kulinarnymi poprawkami, a co mniej uzdolnieni zasiadali już za stołem, by głębokimi westchnieniami poganiać tych gotujących, ja nieśmiało kierowałem kursor myszki ku legendarnemu przyciskowi – „Opublikuj”. Do dziś się zastanawiam, co mnie do tego natchnęło – wena twórcza przepełniona świątecznym klimatem, czy po prostu nie znalazłem wtedy lepszego sposobu na wymiganie się od okołowigilijnych obowiązków. Co by to jednak nie było, wystukując na klawiaturze pamiętne: „Dzisiaj idea stała się faktem”, dokonałem ważnego wyboru.

 

Ciężko mi dzisiaj powiedzieć, co blog zmienił w moim życiu. Nie jestem również na tyle sentymentalny (o czym wiecie już z mojego osiemnasto-urodzinowego wpisu), żeby patrzeć na ten rok jak na zamkniętą całość. To był piękny etap, pełen zaskoczeń, nadziei, czasem zawodu i masy różnorodności, ale jednak… tylko etap. Tak więc tworzę dalej, wciąż się rozwijam i aż zżera mnie ciekawość, jak będzie wyglądać ambiwalentny za rok.

 

To, że blog powstał akurat w dniu Wigilii, oczywiście nie było przypadkowe. Po części po to, żeby nie pisać dwóch postów z życzeniami (dobra, to taki nieżart, hehe), po części po to, żeby o tych urodzinach bloga pamiętać (taki żart, choć boleśnie prawdziwy, hehe), ale przede wszystkim – bo to dzień zwiastujący narodziny. Narodziny Boga, odradzanie się przyrody, zbliżający się Nowy Rok. Powstanie bloga, jako czegoś niezwykle dla mnie ważnego, idealnie wpisywało się w tę konwencję. A że urodziny nie są obchodzone zbyt hucznie, bo każdy krząta się przy stole – no cóż, urok Świąt :)

 

No tak, jeśli Święta, to i o życzeniach trzeba pamiętać. Tak więc – Wesołych Świąt? Zbyt sztampowe! Przepełnionych radością, życzliwością i wyjątkową atmosferą Świąt. (od razu lepiej) I mam taką prośbę/radę dla Was. Zróbcie dzisiaj coś wyjątkowego. Może pomóżcie w przygotowaniach Wigilii, może w ramach prezentu narysujcie laurkę, a jeśli wszystko już przygotowane – wyjdźcie na spacer, zobaczcie, jak pięknie jest ozdobiona Wasza miejscowość. Doceńcie te Święta, by Wigilia nie była kolacją z prezentami. A jeśli Wy docenicie, to i Wasi bliscy docenią – entuzjazm jest przecież zaraźliwy :)

 

Tyle ode mnie. No i cóż – uśmiechu!

 

Aaaaaaa… prawie zapomniałem. Z okazji urodzin bloga, jak i Świąt Bożego Narodzenia, przygotowałem dla Was coś wyjątkowego. Wyjątkowego, bo robiłem to pierwszy raz w życiu. Trochę podziękowań, trochę życzeń. Efekt oceńcie sami. (i otwórzcie na pełny ekran!)