Oscary 2015 – moje typy

Nate D. Sanders Auctions Collection Of Academy Award Oscar Statuettes Set To Be Auctioned

„Oscary coraz bliżej” – mówię sobie za każdym razem, gdy mój wzrok staje na naściennym kalendarzu, gdzie wielkimi literami i kolorowymi strzałkami zaznaczyłem najbliższą niedzielę. Teraz, w czasie oczekiwania, pozostało mi tylko jedno do zrobienia.

 

Jako, że nie wypada oglądać meczu nie kibicując którejś z drużyn, tak i oglądanie gali rozdania Oscarów mijałoby się z celem, gdybym nie miał swoich faworytów. Dzisiaj przyjrzymy się więc filmom nominowanym w najważniejszych (albo po prostu najbardziej mnie interesujących) kategoriach, a ja postaram się Was przekonać, czemu akurat ten a nie inny zasłużył na wygraną.

 

Przygotowując się do tego wpisu zauważyłem, że w niektórych przypadkach wybór będzie kosmicznie trudny. Żeby więc uniknąć ryzyka wybierania tylko jednego filmu spośród kilku równie dobrych, postanowiłem stworzyć podium. W niektórych kategoriach wyróżnię więc aż trzy filmy, które moim zdaniem są najlepsze, i umieszczę je na pierwszym, drugim bądź trzecim miejscu. Jak się łatwo domyślić, to właśnie film z pierwszego miejsca jest moim typem, choć jeśli wybór Akademii padnie na któryś z pozostałej dwójki, to wcale się nie obrażę :)

 

Na zakończenie wstępu jeszcze małe przypomnienie – w tym artykule nie będę typował najlepszych filmów. Będę natomiast typował MOIM ZDANIEM najlepsze filmy, więc zanim przejdziemy do części właściwej, postarajcie się zapomnieć o obiektywizmie. W mojej ocenie będę brał pod uwagę wiele pomniejszych aspektów, aczkolwiek zawsze największym wyznacznikiem będzie ogólne wrażenie i przyjemność z oglądania.

 

Tyle słowem wstępu. A teraz w końcu czas przybrać złowrogą maskę złowrogiego krytyka.

 

 najlepszy film

Najważniejsza kategoria, a co za tym idzie – najtrudniejszy wybór. Aż połowa z nominowanych to filmy biograficzne („Snajper”, „Gra tajemnic”, „Teoria wszystkiego” oraz „Selma”, której polska premiera przypada niestety dopiero na kwiecień). I choć uwielbiam biografie, to moim zdaniem żadna z nich nie zasłużyła na na statuetkę. Po prostu nie wnoszą one nic nowego. Jest „Boyhood”, który, choć jest filmem bardzo dobrym, to według mnie znalazł się w tym zestawieniu z tego jednego powodu, że jego produkcja trwała te legendarne już 12 lat. W moim odczuciu – przerost formy nad treścią, ale obawiam się, że Akademicy za bardzo polubili tę innowację. „Whiplash” i „Birdman” to filmy niemal idealne, choć ponad wszystko wznosi się „Grand Budapest Hotel”. Niektórzy z Was pamiętają, że już prawie rok temu nazwałem ten film najlepszą propozycją 2014 roku i, jak widać, słowa te są wciąż aktualne.

top film

 

aktor pierwszoplanowy

Spośród piątki najlepszych aktorów minionego roku najbardziej zawiedli mnie Benedict Cumberbatch („Gra tajemnic”) i Bradley Cooper („Snajper”), choć … „zawiedli” to niewłaściwe słowo. Obydwóch panów zagrało po prostu na swoim normalnym, bardzo wysokim poziomie. Wielkim zaskoczeniem był natomiast Steve Carell („Foxcatcher”), który będąc aktorem komediowym zagrał postać do cna dramatyczną i zaskakująco dobrze postarzałą. Niemniej zaskakujący był występ Michaela Keatona w „Birdmanie”, szczególnie mając na uwadze, że o Keatonie w ostatnich latach było niezwykle cicho. Minimalnie lepszy wydał mi jednak Eddie Redmayne, którego postać sparaliżowanego Stephena Howkinga w „Teorii wszystkiego” jest niesamowicie autentyczna. Może trochę wynika to z faktu, że to pierwszy film z udziałem Eddie’go, który widziałem, co nie zmienia faktu, że w pełni zasłużył na statuetkę.

top aktorzy 1

 

aktorka pierwszoplanowa

Wybierając aktorkę w tej kategorii będę musiał trochę powróżyć z fusów, ponieważ nie widziałem ani „Motyla Still Alice”, ani „Dzikiej drogi”. Z pozostałej już trójki, najmniej spodobał mi się występ Felicity Jones („Teoria wszystkiego”), która zagrała dobrze, choć bez fajerwerków. Z kolei Rosamund Pike („Zaginiona dziewczyna”) i Marion Cotillard („Dwa dni, jedna noc”) zagrały na podobnym, bardzo dobrym poziomie. Druga z nich wyróżniła się tym, że to praktycznie tylko na jej plecach spoczywało powodzenie lub porażka filmu. Rosamund wyróżniła się tym, że … jest Amerykanką, a Akademicy chyba lubią wspierać swoich. Tak czy inaczej, nie biorąc pod uwagę ani „Still Alice”, ani „Dzikiej Drogi”, mój typ idzie na konto Rosamund Pike.

 top aktorka 1

aktor drugoplanowy

Nie do końca rozumiem obecność Roberta Duvalla („Sędzia”) w tym zestawieniu, ale pozostała czwórka spisała się na medal. Ethan Hawke („Boyhood”) i Mark Ruffalo („Foxcatcher”) utrzymali podobny poziom, choć Ethan przypadł mi do gustu trochę bardziej. Zwłaszcza, że musiał grać swoją rolę przez 12 lat. Edward Norton w „Birdmanie” spisał się perfekcyjnie, ale to właśnie J.K. Simmons („Whiplash”) w mojej opinii zmiótł całą konkurencję.

 top aktorzy 2

aktorka drugoplanowa

Tutaj wybór zdaje się być dość łatwy. Bo o ile Keira Knightley („Gra tajemnic”) ani Patricia Arquette („Boyhood”) nie wywołały u mnie okrzyku zachwytu, tak Meryl Streep („Tajemnice lasu”) zaskoczyła świetnym wokalem i równie dobrym aktorstwem. Tak czy inaczej, miana najlepszej aktorki drugoplanowej nie mógłbym dać nikomu innemu, niż doskonałej Emmie Stone za jej rolę w „Birdmanie”. (Jak już wspominałem, nie oglądałem „Dzikiej drogi”, więc Laurę Dern nie brałem tutaj pod uwagę.)

 top aktorkia 2

reżyser

No i znów ten dylemat, który towarzyszył przy wyborze najlepszego filmu. Z góry wykreślając Bennetta Millera („Foxcatcher”) i Mortena Tylduma („Gra tajemnic”), którzy w swoich filmach nie pokazali niczego nowego, wciąż pozostaje trójka świetnych reżyserów. I tak Wes Anderson zachwycił swoim wypracowanym, ale wciąż udoskonalanym stylem w „Grand Budapest Hotel”, Alejandro G. Iñárritu stworzył pełnego świeżych pomysłów „Birdmana”, z kolei Richard Linklater świetnie poradził sobie z dwunastoletnim projektem – „Boyhood” – co jednak niosło ze sobą dość duże ryzyko. Więc który zasłużył na miano tego najlepszego? Wciąż waham się między Andersenem i Iñárritu, i choć większą miłością darzę pierwszego, to wybór tego drugiego zdaje mi się o wiele bardziej uzasadnione.

 top reżyserzy

scenariusz oryginalny

„Grand Budapest Hotel” jest jednym z moich ulubionych filmów w ogóle, ale na statuetkę za scenariusz nie zasłużył. Tak samo „Boyhood”, który jest najzwyczajniej nudny, a także „Foxcatcher”, który jako film biograficzny nie dał scenarzystom pełnego pola do popisu. „Wolny strzelec”, mimo niewielkich oczekiwań, zaskoczył mnie trzymającą w napięciu akcją i dobrze wykreowanymi postaciam. W „Birdmanie” z kolei grało wszystko, począwszy od fabuły, dialogów, przez postacie i mocne zakończenie. I dlatego właśnie on zasłużył na statuetkę najbardziej.

 

scenariusz adaptowany

Scenariusz „Teorii wszystkiego” nie zawiera nic, co by mogło mnie zachwycić. Podobnie, choć trochę lepiej – „Gra tajemnic”. „Snajper” zaciekawił mnie głównie dzięki temu, że jako film biograficzny przedstawił historię osoby, o której wcześniej nie wiedziałem zupełnie nic. „Whiplash” z kolei, mimo minimalnych błędów w scenariuszu, nadrabia to świetnie zarysowanymi postaciami i doskonale dopasowanymi dialogami. „Wady ukrytej” nie oglądałem, więc się nie wypowiem.

 

nieanglojęzyczny

Doszliśmy w końcu do kategorii, która w tym roku najbardziej wzbudza zainteresowanie polskiej publiczności. Nie będzie chyba zaskoczeniem stwierdzenie, że w tym roku walka toczy się wyłącznie pomiędzy rosyjskim „Lewiatanem” i polską „Idą”. Pierwszy ma na koncie Złoty Glob, a drugi nagrodę BAFTA – brytyjskiego odpowiednika Oscarów. Jak więc widać, szanse obu wciąż są równe. Jeśli zaś chodzi o mnie, to … jestem rozdarty. Z całym moim patriotyzmem trzymam kciuki za „Idę” i głęboko wierzę, że Polacy zgarną statuetkę. Ale z drugiej strony, „Lewiatan” spodobał mi się o wiele bardziej. Nagnę więc trochę zasady i jako najlepszy film w tej kategorii wskażę „Lewiatana”, ale moim typem zostanie „Ida”. Skomplikowane, ale co zrobisz? :)

 

scenografia

Po prostu – „Grand Budapest Hotel”. Jeśli potrzebujesz argumentów, znajdziesz je tutaj! <-

 

animowany

Tak jak w kategorii filmów nieanglojęzycznych nikt nie spodziewa się innych zwycięzców niż „Lewiatan” lub „Ida”, tak w filmach animowanych jedynymi poważnymi kandydatami jest „Jak wytresować smoka 2” i „Wielka szóstka”. Ten ostatni miał naprawdę świetny pomysł, choć efekty mogły lekko zawieść oczekiwania. Z kolei druga część „Jak wytresować smoka” jest animacją niemal doskonałą. Wybór jest więc prosty.

 

Najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny

Z pośród nominowanych widziałem niestety tylko „Naszą klątwę”, więc nie mam żadnych argumentów za typowaniem najlepszego filmu. Chciałem Wam tylko powiedzieć, że nie ma innej opcji, niż wygrana któregoś z filmów polskich. Czy „Joanna”, czy „Nasza klątwa” – nieważne. Ale któryś dostanie na bank!

<trzymakciuki>

 

Na zakończenie: Najlepsza piosenka

Żeby skończyć miło i w muzycznej atmosferze, przedstawiam Wam wszystkie nominowane utwory:
Rita Ora – Grateful
Everything Is AWESOME!!!
Adam Levine – Lost Stars
Glen Campbell – I’m Not Gonna Miss You
Common, John Legend – Glory
Moim faworytem jest tutaj „Glory”, choć muszę przyznać, że niemal wszystkie przypadły mi do gustu. Niemal wszystkie, bo do „Everything Is AWESOME!!!” przekonać się po prostu nie mogę. (rety, ale ten wstęp jest wkurzający!)

 

Tyle ode mnie. Teraz pozostaje tylko odliczanie godzin do rozpoczęcia gali, no i trzymanie kciuków za tych, którzy na statuetki zasłużyli najbardziej.

 

A Wy macie swoich faworytów? Podzielcie się nimi w komentarzach :)