Nie lubię psów…

Wiedeń, street, photography, photo, ludzie
Nie lubię psów… choć znam ich wiele.

 

Nie lubię psów, które szczekają. Zwłaszcza, jeśli szczekają na mnie. Omijam te, które z nienawiścią spoglądają na mnie na ulicy, których wzrok czuję na plecach.

Nie lubię psów, których fałszywa opinia ciągnie się za mną od lat. Wystarczy niecodzienny strój, niecodzienne zachowanie, a już mam za sobą całą watahę.

 

Nie lubię też tych psów, które są ze mną, chętnie się o mnie ocierają, robią piękne oczy i śmiesznie gonią swój ogon, ale tylko wtedy, kiedy to ja im daję zabawkę, kiedy to ja karmię je najlepszym jedzeniem. Kiedy czule głaszczę, siedząc kolejny wieczór przy kaloryferze z książką.

 

Zdarzają się też psy, które zwyczajnie ignoruję. To te, które biegają bezpańskie po osiedlach, liżą każdy śmieć leżący na ziemi. Czasami do kogoś podbiegną, czasami od kogoś uciekną, czasami komuś pogrożą, udając groźniejsze, większe i sprytniejsze niż są w rzeczywistości.

 

Są też i psy bezdomne. Poznasz je po tym, jak zacięcie wyrywają chleb rzucony dla ptaków, z jaką agresją walczą o kolejną starą kość. Nie są w stanie same tego zdobyć, więc wyrywają tym, które na to zapracowały. Przy okazji ich nienawidzą, bo jak można ufać komuś, kto ma więcej?

 

Coraz częściej spotykam również typ psa-przewodnika. Pewnie znasz kilka. To takie, które podczas spaceru, będąc na smyczy, ciągną Cię za sobą. Biegną tam, gdzie widzą łatwą zdobycz lub podążają drogą donikąd. Czasami ktoś je oszukał, czasami same chcą oszukać Ciebie. W obu przypadkach i tak ciągną Cię tam, gdzie chcą, mówiąc, że to dla Ciebie najlepsze. Choć liczy się dla nich tylko własny interes.

 

Przede wszystkim jednak czuję żal do tych psów, które, oswajane przeze mnie przez lata, nazwałem „najlepszymi przyjaciółmi człowieka”. To właśnie one, kilka minut po wyjściu z domu, rozrywają kable, wywracają telewizor, gryzą buty i plamią dywan. I wtedy cały Twój dom, dopiero co posprzątany, wygląda jak ruina.

 

Po powrocie do mieszkania doznaję szoku – wszystko, co zapowiadało się pięknie, jest w rozsypce.

 

Najgorsze jednak jest to, jak zachowają się psy później. Mogą albo uciec z domu, z chytrym uśmiechem szukać kolejnego właściciela, u którego zrobią to samo, i kolejnego, i kolejnego, aż do dnia, w którym postanowią się ustatkować.

 

Mogą również przyjść do Ciebie z podkulonym ogonem, maślanymi oczyma obiecać, że to się nie powtórzy. Powiedzieć, że wtedy nie były sobą, że bardzo tego żałują. Wiele osób im wybacza, zapominając, że u psów góruje instynkt.

 

 ***

 

 

Mówiłem Ci już, że nie lubię psów?

 

 

Zdecydowanie wolę koty…

 

choć nie znam ich zbyt wiele.