Na szybko: 6 teledysków polskiego rapu

ten typ mes - studio łóżko scena teledysk clip video

Cześć i czołem. Ostatnio coraz więcej zbieram materiału, którym muszę (po prostu muszę) się z Wami podzielić, choć jest go albo za mało, żeby stworzyć pełnoprawny wpis, albo zwyczajnie nie mam kiedy się za to zabrać. Od dzisiaj w różnych odstępach czasu będą pojawiać się więc wpisy „na szybko”.

 

Struktura takich wpisów pozostaje nieokreślona – czyli mogą składać się z jednego filmiku z krótkim opisem czy subiektywną opinią, mogą też zawierać wyłącznie zbiór zdjęć/grafik czy chociażby zestawienie jakichś cytatów. Wszystko zależy od tego, co akurat wpadnie mi do głowy :)

 

Tak więc zaczynamy. Na pierwszy ogień weźmiemy teledyski. Dokładniej – teledyski polskiego rapu, które z jakiegoś powodu uważam za warte poznania. Sama muzyka schodzi więc na drugi plan, choć nie mówię, że nie jest warta przesłuchania. Szczególnie, że niektóre z nich uznano już niemalże za klasyki.

 

Eldo – Granice

 

Zaczniemy od, w mojej opinii, najlepszego teledysku, jaki widziałem. Pamiętam, że gdy pierwszy raz się na niego natknąłem pięć lat temu, wywarł na mnie duże wrażenie. Jest bohater, jest fabuła, jest puenta – w sumie można uznać za film krótkometrażowy.

 

Solar & Białas – Olejmy jutro

Tutaj lekko nagnę zasady, bo wideo do „Olejmy jutro” w rzeczywistości pochodzi z utworu Cinnamon Chasers „Luv Deluxe”. Z drugiej jednak strony, to właśnie u Solara i Białasa pierwszy raz zobaczyłem ten klip, tak samo jak większość Polaków. Niech więc już tak zostanie.

 

A, i jeszcze jedno. Remix D87 w mojej opinii o niebo lepszy od oryginału.

 

I zgadza się – „DEFTO” Jamala jest baaardzo podobne.

 

Stasiak – Ja chcę być vintage

Za co? Za scenografię – ubrania i rowery. Przyznacie, że Stasiak wyjątkowo dobitnie rozprawia się z modelowym „hipsterem”. No, i jest Mes w miętowych rurkach (?)

 

Ten Typ Mes – Otwarcie

Bo skoro już o Mesie mowa, to teledysk do „Otwarcie” też jest warty sprawdzenia. Mamy tutaj przekrój jego życia, od dzieciństwa po dziś dzień, odsłaniające czasami sceny wyjątkowo intymne.

 

Te-Tris – Obudź się

W przypadku teledysku Te-Trisa muszę go pochwalić za pomysł. Na klipie widzimy siedemnaście scen, siedemnaście pokoi, przez które raper przechodzi. Każda z nich symbolizuje i nawiązuje do kolejnego utworu z całej płyty „Dwuznacznie”. A na końcu gest triumfu…

 

Ten Typ Mes – Studio, scena, łóżko

Znów wracamy do Mesa (kurcze, pojawił się w połowie wymienionych). Siłą tego teledysku jest niesamowicie pozytywna energia. Taka, no wiecie, letnio-imprezowo-podróżnicza. W ostatnich czasach coraz więcej tworzy się w takim klimacie (ot, chociażby Rasmentalism – „Między nami spoko”). Mimo to w mojej opinii Mes najlepiej oddaje atmosferę chilloutu.

 

Postawmy sprawę jasno. To nie są najlepsze teledyski, jakie widziałem (no, poza „Granicami” i „Olejmy jutro”, które same w sobie są sztuką i które oceniam raczej, tak jak mówiłem, jako filmy krótkometrażowe), ale sądzę, że są wartościowe. Nie krzyczcie więc, że czegoś tu nie dałem. Jeśli jednak macie coś ciekawego pod ręką, to komentarze należą do Was.

 

Miało być na szybko, wyszło „prawie” jak zawsze. Pozostało mieć nadzieję, że następnym razem nie będę taki wylewny ;)