Facebook daje pole do dyskusji

wall, photo, street

Odpalam komputer, klikam okrągłą ikonę Google Chrome, wpisuję adres facebooka, loguję się … Sprawdzam powiadomienia, rezygnuję z wydarzeń konkursowych, akceptuję zaproszenie do grona znajomych i odpisuję na pytanie „co tam?”. Wracam na stronę główną i kręcę myszką w dół. Przed oczami przelatuje mi kalejdoskop obrazków, ludzi, filmików, słów … jedne ciekawe, inne ani trochę, a na wszystkie poświęcam dokładnie tyle samo czasu – mgnienie oka.

 

Tak to wygląda u mnie odkąd założyłem konto. I choć początkowo garstka znajomych udostępniała niewiele informacji i statusów, to z czasem zaczęły one przewyższać czas, jaki mogłem na nie poświęcić. Nie było więc innej opcji niż przegląd powierzchowny. I tak zostało. Jest jednak druga strona medalu. Łatwo mi przeoczyć to, co ważne, co interesujące, co by mogło mnie zaangażować.

 

A takich rzeczy jest wiele. Naprawdę. Nowy singiel, zbliżający się koncert, spotkanie autorskie czy nawet mini-recenzja. A to wszystko daje pole do dyskusji, wymiany poglądów, nauki. Problem w tym, że my, pokolenie raczej młodsze niż starsze, nie potrafi z tego korzystać, ograniczając swój wkład do zostawienia lajka lub komentarza w stylu „spoko”.

 

A gdyby tak potraktować portale społecznościowe jak panel dyskusyjny lub forum internetowe? Jak miejsce, gdzie pytający oczekuje odpowiedzi, a odpowiedzi te wnoszą coś do rozmowy? Gdzie pojawiają się opinie, rekomendacje i protesty. Nawet kłótnie, o ile byłyby to kłótnie argumentacyjne. No wiecie, takie Forum Romanum na miarę XXI wieku.

 

Co jednak pocieszające, zauważyłem taki właśnie trend u ludzi z branży internetowej – ot, chociażby PR’owcy czy blogerzy/vlogerzy. Dostrzegają oni wartość informacji z pierwszej ręki i konfrontację poglądów, choć to wszystko jest samoczynnie ukrywane pod płachtą rzeczy bezwartościowych. Pozostaje tylko czekać, aż inni pójdą w ich ślady – tam, gdzie posty dłuższe niż kilka słów nie należą do tych osobliwych.

 

Ale w takiej rzeczywistości musielibyśmy dobrze dobierać znajomych, żeby nie zaniżali poziom wall’a – taka mała dygresja.