Lubię cię, chamie

harvey specter, francis underwood, sherlock holmes, house, seriale, bohaterowie

Patrząc na zdjęcia powyżej, pewnie domyślacie się już, o czym będzie dzisiejszy post. Znacie tych gości, przynajmniej co do jednego z nich jestem pewny. Dzisiaj jednak opowiem Wam nie o aktorach, a cechach charakteru odgrywanych przez nich bohaterów. A dokładniej – o cechach, wydawać by się mogło, negatywnych.

 

Już przy recenzji „Suits” pisałem Wam, jak wielką miałem przerwę w oglądaniu seriali. Teraz jednak chłonę je godzinami. Ale … o moich domniemanych uzależnieniach napiszę w innym czasie. Podczas kolejnego już dnia spędzonego przy „House of Cards” czy „Sherlock’u” zauważyłem, jak łatwo mi zżyć się, a później nawet utożsamiać się z głównymi bohaterami. Wynika to z faktu, że, porównując do przeciętnego filmu pełnometrażowego, z serialowymi postaciami „spędzamy” od kilkunastu do kilkudziesięciu razy więcej czasu (wszystkie sezony „Sherlocka” trwają łącznie 13.5 godzin, „Dr House” – około 130!). Wystarczająco, by dobrze poznać charakter bohatera, jego światopogląd, a nawet przewidzieć jego dalsze zachowania.

 

Biorąc pod lupę czterech głównych bohaterów z czterech bardzo popularnych seriali, zauważyłem pewną zależność. Do każdego z nich można przypisać różne negatywne cechy, które jednak kreują daną postać, sprawiają, że bardziej się do niej przywiązujemy, większym szacunkiem ją darzymy, nawet podziwiamy.

 

Wydało mi się to dość interesujące. W świecie, w którym każdy jest świadomy, że egoizm i pycha są ble, a bycie miłym dla wszystkich – jak najbardziej okej, chamów na ekranie darzymy wyjątkową sympatią, a tych, którzy nastawiają drugi policzek – niechęcią. Tak więc, po wieloletniej analizie i obszernych badaniach z zakresu psychologii społecznej, postanowiłem na podstawie czterech seriali wypisać te cechy charakteru, które powinien posiadać bohater idealny.

 

Harvey Specter 

harvey specter

Harvey Specter z serialu „Suits” jest postacią, o której każdy chłopak myśli: „chcę być taki jak on”. I nie mówię tutaj o drogim garniturze czy chociażby o fryzurze na żel. To taki typ człowieka, z którym lepiej nie zaczynać, bo albo dostaniesz po mordzie, albo zrobi wszystko, żeby cię wcisnąć w ziemię. A obie z tych rzeczy robi z klasą.

 

W niektórych scenach Harvey wykorzystuje swoją dominującą pozycję, manipulując ludźmi, którzy go podziwiają, na przykład przekonując ich o swojej przyjaźni. W efekcie trudno ustalić kogo darzy prawdziwym zaufaniem, a kogo zwyczajnie wykorzystuje.

 

Francis Underwood

francis underwood

Wydawać by się mogło, że Francis jest jakby połączeniem wszystkowiedzącego narratora i bohatera akcji jednocześnie. Mógłby też robić za scenarzystę, bo bezbłędnie odgaduje przyszłość, przewiduje ludzkie zachowania, operuje opinią publiczną, a wszystko to umie wykorzystać dla własnych korzyści. Jakby nie patrzeć – geniusz zła.

 

To typ człowieka, który jedną ręką posłusznie wykonuje polecenia przełożonych, a drugą – tych samych przełożonych zakuwa w kajdanki, ośmiesza i zabiera wszystko, co dla nich cenne. Czyli władzę.

 

Kwintesencję jego charakteru możemy znaleźć w jego własnych słowach:

Co za zmarnowany talent. Wybrał pieniądze zamiast władzy. Pomyłka, którą prawie każdy popełnia w tym mieście. Pieniądz jest jak domek w Sarasocie, który zaczyna się walić po 10 latach. Władza to stary kamienny budynek, który stoi przez wieki. Nie mogę szanować kogoś, kto nie widzi tej różnicy.

 

Sherlock Holmes

sherlock holmes

Ta postać jest wyjątkowo ciekawa, bo pokazuje, jakich bohaterów w świecie kinematografii najbardziej się obecnie pożąda. Wiem, że mnie nie zrozumieliście, ale wybaczcie, już śpieszę z wyjaśnieniem.

 

Czytałem pierwowzór literacki autorstwa sir Arthura Conan Doyle’a, widziałem też oba filmy na nim oparte. Jeden tylko wysuwa się wniosek – tytułowy bohater w obu tych dziełach różni się niemiłosiernie. W serialu ta różnica rośnie do wielkości kanionu. Zachęcam więc Was do zapoznania się oryginałem.

 

Serialowy Sherlock jest stylizowany na niezrozumiałego geniusza, a jak to z reguły z geniuszami bywa – nie toleruje on głupoty. A że w porównaniu z nim niemal wszyscy ludzie są idiotami, odcina się od jakiegokolwiek życia społecznego, akceptując bliską relację jedynie z doktorem Watson’em. Nie martwi się o opinię innych, o to, czy jest lubiany, nienawidzony czy podziwiany. Za pomocą opanowanej do perfekcji metodzie dedukcji jest w stanie prześwietlić każdego, począwszy od tego, co jadł na śniadanie dwa dni wcześniej, kończąc na ewentualnych kochankach, a wszystkie swoje spostrzeżenia wyrzuca z siebie bez opamiętania, krzywdząc w oczywisty sposób innych. Jest, najprościej mówiąc, sobą – człowiekiem, który nie może doczekać się kolejnej zbrodni, bo brak zagadek niszczy jego umysł. Człowiekiem, dla którego życie zakładniczki nie znaczy nic w porównaniu z pragnieniem rozwiązania tajemnicy.

 

Dr House

dr house

Czy można nie lubić Gregory House’a? Gdybyśmy pracowali na przykład w banku, a on byłby naszym klientem – zapewne tak. Odseparowując się jednak od niego grubym ekranem telewizora, stajemy się jego sprzymierzeńcami. Mimo, że poziom jego arogancji kilkakrotnie przewyższył normę, my cenimy go za nieziemsko cięte riposty. Mimo, że bardziej ceni zaspokojenie własnych ambicji niż życie pacjentów, to podziwiamy go, bo zawsze wygrywa. I zawsze ma racje. W takich okolicznościach fakt, że House traktuje ludzi przedmiotowo, nie robi dla nas zbyt wielkiej różnicy.

 

***

 

Wrzucając wszystkich tych bohaterów do jednej miski i lepiąc z nich bohatera idealnego, powstanie raczej coś pomiędzy potworem z „Labiryntu Fauna”, Frankensteinem i Kubą Rozpruwaczem. Oto przed naszymi oczami stanie człekopodobna postać, charakteryzująca się arogancją, pychą wymieszaną z egoizmem, niepojętą dla przeciętnego zjadacza chleba przebiegłością i sprytem wystarczającym, by zmanipulować ludzi do swoich celów. Dodatkowo, będzie on śmiertelnie inteligentny, w efekcie czego zawsze będzie osiągał sukces. Uf.

 

Na szczęście, każda z tych postaci obok typowo negatywnych cech posiada szereg zalet, jak chociażby uczciwość czy etyka pracy. Nie są one dominującymi w obrazie bohatera, jaki sobie ukształtowaliśmy, ale są przeciwwagą, przy okazji usprawiedliwiając nasze zamiłowanie do ciemnej strony charakteru bohaterów. Bo nie ma co się oszukiwać – nie jest tak, że najbardziej lubimy oglądać przykładnych obywateli.