Lovecraft – pierwowzór blogera

lovecraft komiks

Cześć i czołem. Ostatnie dni spędzam obsypany książkami – zasypiam z książką, budzę się z książką, czasami nawet jem z nią obiad. Wśród sterty ciekawych i tych mniej, najbardziej zajmuje mnie zbiór opowiadań Lovecrafta. Zainteresowani mroczną literaturą pewnie doskonale znają to nazwisko, a reszta … no cóż, wypadałoby go poznać.

 

Howard Phillips Lovecraft, żyjący w latach 1890-1937, był jednym z prekursorów science fiction, jednak największą sławę zdobył jako autor opowieści grozy (weird fiction) i twórca mitologii Cthulhu. Mimo że jestem na początku odkrywania jego twórczości, to możecie się spodziewać, że jego nazwisko jeszcze nie raz zagości na łamach bloga.

 

Abstrahując jednak od jego dzieł, warto skupić się konkretnie na osobie Lovecrafta. Śledząc historię pisarza w stosunkowo krótkiej, kilkunastostronicowej biografii, zafascynowało mnie jego podejście do samej sztuki pisania, jasno określone cele i zamiłowanie do tworzenia. Czytając kolejne strony biografii, zacząłem się zastanawiać: a co, gdyby urodził się 100 lat później? Co robiłby teraz, obchodząc za dwa miesiące swoje 24 urodziny? Według mnie, byłby świetnym blogerem! ;)

 

A oto 5 dowodów na poparcie mojej tezy:

 

1. Nigdy się nie sprzedał

 

Jak na każdego blogera tradycjonalistę przystało, Lovecraft jawnie potępiał ideę kierowania się w twórczości chęcią zarobku. Mimo, że niektóre z jego opowiadań trafiały do profesjonalnych czasopism, nigdy nie robił poprawek po to, żeby je sprzedać. W 1914 roku dołączył do Zjednoczonego Towarzystwa Pisarzy Amatorów, gdzie z czasem zaczął przodować, głównie za sprawą ponadprzeciętnej inteligencji. Członkowie Towarzystwa tworzyli wiele niewielkich czasopism, w czym Lovecraft widział świetną okazję do wyrażania swych poglądów, nie skupiając się na wynagrodzeniu. Znalazł tam jednak coś cenniejszego niż pieniądze. Publikując własną gazetę „The Conservative” (wydano 13 numerów), poznał ludzi, którzy z czasem stali się jego najlepszymi przyjaciółmi.

 

A właśnie, co do jego relacji z przyjaciółmi, to…

 

2. Opanował social media

 

… Lovecraft pisał listy. I to dużo lisów. Bardzo. Szacuje się, że od 1912 roku aż do śmierci (czyli przez 25 lat) napisał około 87 tysięcy listów (sic!). Część jego korespondencji wydano w formie książki, również w Polsce.

 

I tak jak teraz wszyscy blogerzy kontaktują się ze sobą, dzielą się swoimi opiniami i wizjami za pomącą Facebooka, tak sto lat temu Lovecraft stanowił centrum obszernej sieci wymiany listowej pomiędzy twórcami science fiction i pisarzami grozy. W listach do przyjaciół opowiadał o inspiracjach, zdradzał symbolikę danego utworu czy opisywał historię miejsc, których obraz żywcem adaptował do swojego dzieła.

 

3. Wywoływał skandale

 

Gdyby twórca mitologii Cthulhu rzeczywiście był blogerem, to nie rozmawialibyśmy teraz tak często o kominkowym skandalu z Dr. Oetkerem, a właśnie o dyskusji, którą zapoczątkował Lovecraft. A wszystko zaczęło się dziwnym zainteresowaniem pisarza tanimi, wątpliwej jakości czasopismami.

 

Jednym z takich magazynów był „Argosy”, w którym Lovecraft natrafił na nazwisko Freda Jacksona. Był tak zniesmaczony jego twórczością, że napisał list, w którym zaatakował pisarza. Z czasem do dyskusji dołączyli inni czytelnicy, ale Lovecraft wyróżniał się wśród nich, tworząc wierszowane paszkwile. Według legendy w ten sposób narodził się diss.

 

4. Znał się na wszystkim

 

Minęły już czasy, gdy sama umiejętność pisania pozwalała osiągnąć sukces. Znaczy, niby nadal można, ale nie każdy jest na tyle cierpliwy, żeby czekać na to pięć lat. Teraz, obok pisania, potrzebna jest znajomość HTML, CSS, pozycjonowania i reklamy. Do tego podstawy grafiki komputerowej i aktualne informacje o trendach w internecie.

 

Jednak Lovecraft, jako że nie miał komputera (wiecie, początek XX wieku), musiał rozwijać się w innym kierunku. I trzeba przyznać – dobrze mu to wyszło. W wieku 7 lat rozpoczął naukę łaciny, rok później już badał chemię, a jako dwunastolatek zgłębiał tajniki astronomii. Jeszcze za młodu tworzył naukowe traktaty, prace na temat historii i mitologii, a także opowieści różnego gatunku. Fascynował się „Baśniami tysiąca i jednej nocy”, później literaturą klasyczną i poezją osiemnastowieczną, ale przede wszystkim twórczością Edgara Allana Poego. Łatwo zauważyć, że Lovecraft posiadał rozległą wiedzę, czego przejawy można znaleźć w jego dziełach.

 

5. Był dziwakiem (choć nie tak wielkim, za jakiego go mają)

 

A przynajmniej w ogólnej opinii za takiego go uważano. Najlepszym dowodem jest określenie – Samotnik z Providence – które na stałe przylgnęło do Lovecrafta. Geneza tego pseudonimu najprawdopodobniej sięga roku 1908, kiedy to pisarz doznał nerwowego załamania, w efekcie czego musiał zrezygnować ze szkoły, co z kolei uniemożliwiło mu dostanie się na studia. Przez pięć lat asymilował się od ludzi, zaprzestał pisania opowiadań, a nawet zniszczył niemalże wszystkie swoje opowieści.

 

***

 

Lovecraft, mimo wielu wymienionych wyżej zalet, miał również kilka, jakbyśmy to dzisiaj nazwali, cech negatywnych – był m.in. rasistą i mizoginem. Jednak wpływ jego twórczości na kulturę współczesną stawia go w szeregu pisarzy, których historia jest warta poznania. A ja tymczasem lecę dokończyć „Kolor z przestworzy”.