Jak udawać, że się uczysz do matury?

matura nauka antykwariatRozmowę można zacząć na wiele sposobów. Ot, chociażby wypytując o upodobania polityczne przy okazji zbliżających się wyborów albo o opinie na temat siódmej części „Szybkich i wściekłych”. Można rozpocząć dysputę o dalszym spadku notowań JSW, zastosowaniu prawa Yerkesa-Dodsona podczas nauki gry na mandolinie, a jeśli nawet to nie zadziała, to chociażby wspólnie ponarzekać na stan polskich dróg. Jak widać, wybór jest większy niż wasze szanse na zdanie matury…

 

Kurcze, znów ta matura!

 

Ogólnie to dążę do tego, że każdy maturzysta przez ostatnie kilka miesięcy przed egzaminami ma w swoim życiu jedno, jedyne zadanie – odpowiadać na pytanie: Jak tam przygotowania do matury? Biorąc pod uwagę fakt, że wielu z Was musi (albo w niedługim czasie będzie musiało) również się z tym zmagać, postanowiłem napisać taki oto króciutki poradnik.

 

Celem, do którego będziemy wspólnie dążyć, jest przekonanie całego świata, że Wasze życie jest obecnie poświęcone tylko i wyłącznie na naukę. Dzięki temu wszyscy uwierzą, że nie macie czasu na zwyczajne, małowartościowe rozmowy. Niby banalny sposób, aczkolwiek zapewni Wam względny spokój od natrętnego wypytywania, a nawet uwolni Was od siedzenia przed książkami. Zaoszczędzony czas oczywiście można wykorzystać w sposób dowolny, na przykład lajkując moje posty.

 

Przechodząc do meritum, oto lista pod tytułem – „Jak udawać, że się uczysz do matury”. Wszystkie metody sprawdzone i, oczywiście, testowane dermatologicznie.

 

1. Kupuj jak najwięcej książek

Niestety, pewne koszta będziecie musieli ponieść. Bez książek bowiem Wasz pokój nie będzie wyglądał wystarczająco naukowo, a – zapamiętajcie! – że jakikolwiek przejaw czystości zawsze działa na Waszą niekorzyść. Jedyny wymóg, jakie muszą spełniać kupowane książki, to zawieranie słowa repetytorium, vademecum albo podręcznik, a w większości wypadków wystarczy sama nazwa szkolnego przedmiotu w tytule.

 

Na pocieszenie mogę dodać, że w książkach ważny jest tylko tytuł – śmiało możecie więc kupować zakurzone książki z antykwariatu, według których Słońce krąży wokół Ziemi czy cokolwiek. Przecież i tak do nich nie zajrzycie.

 

Wszystkie dostępne książki należy równomiernie rozrzucić po całym pokoju, a pojedyncze egzemplarze również w łazience i kuchni, by nikt z domowników nie miał wątpliwości, że oto właśnie dokonują się rzeczy wspaniałe, gdy jeden człowiek przyswaja wszelką dostępną we Wszechświecie wiedzę.

 

2. Zrób kilkadziesiąt list z rzeczami do nauczenia

Zasada dość szybka i przyjemna. Bierzesz kilkanaście białych kartek, na górze wypisujesz nazwy różnych przedmiotów, a poniżej od myślników wypisujesz rzeczy, które powinieneś umieć. Jak łatwo się domyślić, im bardziej skomplikowanych wyrazów użyjesz, tym końcowy efekt lepszy. Nie oszczędzaj więc w paralaksach, nimbostratusach, abrazjach, dywersyfikacjach i osmozach.

 

Wszystkie zapisane kartki przyczep na tablicy korkowej, ewentualnie taśmą na ścianie, a te, które zostaną, poprzyklejaj do rolet. A właśnie, rolety! Zawsze muszą być zasłonięte, aby potęgować efekt geniusza-schizofrenika, który w zaciszu swojego pokoju tworzy kolejnego Frankensteina.

 

3. Na wszystkie pytania odpowiadaj – „Niestety, ale muszę uczyć się do matury.”

To jest w ogóle kwintesencja całej wiedzy zawartej w tym poradniku. Z jednej strony pogłębi powszechne przekonanie o Twojej pracowitości, a z drugiej zapewni nagły przypływ wolnego czasu.

 

„Pójdziesz do sklepu kupić bułki?” – „Niestety, muszę uczyć się do matury.”
„Polubisz moje zdjęcie?” – „Niestety, muszę uczyć się do matury.”
„Kiedy w końcu oddasz mi tamtą dychę?” … i tak dalej.

 

Przykłady oczywiście można mnożyć w nieskończoność, co tylko świadczy o jej uniwersalności na każdym polu rozmowy.

 

4. Przestań chodzić do szkoły

Przechodzimy już na wyższy stopień wtajemniczenia i sztuki pozerstwa, choć wynika to częściowo z wcześniejszego punktu. Na tym etapie przekonujemy wszystkich, że chodząc do szkoły nie macie wystarczająco dużo czasu na naukę w domu. Rezygnujecie więc z lekcji, by w zaciszu swojego pokoju zgłębiać tajniki nieznane nikomu, nawet szanownym profesorom. Główną zaletą tej metody jest fakt, że nikt nie będzie w stanie Wam udowodnić, że jednak to nie do końca prawda. A do tego dodatkowe kilka godzin wolnego.

 

5. Budź się o wschodzie słońca

Metoda niezwykle ciekawa, aczkolwiek wymagająca wystarczającej ilości sprytu i wyrafinowania. Pierwszym etapem jest ustawienie budzika na godzinę bardzo poranną, gdzieś tak w okolicy 4.00-5.00 . Dźwięk budzika musi być wystarczająco głośny i piskliwy, by obudził nie tylko Ciebie, ale również i resztę domowników. Dzięki temu upewnisz ich w przekonaniu, że oto właśnie, zanim jeszcze Słońce wyjrzało zza horyzontu, Ty już zacząłeś morderczą walkę o świetlaną przyszłość.

 

Żeby jeszcze pełniej wykorzystać okazję, należy zalogować się na facebooka, twittera czy jakikolwiek inny portal społecznościowy, z którego korzysta ktoś poza Wami, i opublikować status:

 

„Uf, ciężka noc, ale w końcu zasłużyłem(/łam) na sen”

Nie musicie dodawać nic więcej, każdy będzie przecież wiedział, że chodzi o naukę. Jeśli wszystko to już wykonacie, to możecie spokojnie dokończyć przerwany sen. Pamiętajcie jednak, aby przy poduszce położyć kilka książek, zapisaną w połowie kartkę i długopis. A gdy ktoś Was obudzi, to mówcie, że najwidoczniej oczy Wam się przymknęły podczas nauki.

 

Tak oto wygląda lista złotych zasad maturalnego pozerstwa. Zapisz, zapamiętaj i spal, aby nigdy nie wpadły w niepowołane ręce. Dalej, dołącz do elitarnej grupy pozorantów, w której już znajduje się połowa Twoich znajomych :D

 

Post napisany – misja wykonana. No, a ja tymczasem wracam do nauki.