Jak przeżywasz swój dzień?

street photography walking dog evening

Każdy człowiek, na każdym etapie swojego życia, wciąż i wciąż, każdego dnia, musi odpowiadać sobie na jedno niezwykle ważne pytanie. Nie powinniśmy o tym zapominać – ta odpowiedź wyznacza przecież naszą codzienność.

 

***

 

Ciemno. Dookoła rozbrzmiewa ogłuszająca cisza, w której obecność istoty żywej zdradza wyłącznie pulsujący szmer oddechu. Jedna tylko rzecz potrafi całkowicie i błyskawicznie zmienić ten utopijny obraz pogrążonego w cieniu pokoju. Budzik. Zawsze punktualny i zawsze z taką samą złośliwością dzwoniący w najmniej odpowiednim momencie.

 

Czołgając się po sfałdowanym krajobrazie pościeli i mrucząc pod nosem przekleństwa w niezrozumiałym dla nikogo języku (coś na pograniczu rosyjskiego i śląskiego dialektu), Piotr w końcu dosięgnął złowieszczy przedmiot. „To będzie beznadziejny dzień” – pomyślał, po czym, nie zważając na nic, położył się z powrotem i zasnął.

 

Nie ma sensu opowiadać o tym, jak Piotr zerwał się pół godziny później z łóżka i, rezygnując z porannej kawy, pobiegł na pobliski przystanek. Udało mu się złapać ostatni autobus, dzięki któremu nie spóźni się na zajęcia.

 

Ten Piotrek, który właśnie buja się w rytm przyspieszającego i hamującego autobusu, jest studentem psychologii na miejscowym uniwersytecie. Chyba, bo zawsze, jak o tym opowiada, ma jakieś wątpliwości. Tak czy inaczej, gdybyście akurat jechali z nim wtedy autobusem, zgodzilibyście się ze mną, że wygląda jak typowy student. Rozczochrane włosy, jedno oko przymrużone, drugie zamknięte. Słuchawki w uszach (Piotrek jest wielkim fanem Coldplay’a). Ot, student jakich wielu.

 

Wchodząc do budynku szkoły, Piotrek podszedł na chwilę do wiszącej nieopodal tablicy. Plan zajęć na dziś – biologiczne podstawy zachowania, angielski, komunikacja interpersonalna, technologia informacyjna, filozofia. Piotrek mimowolnie ziewnął. „Choć w sumie – pomyślał – nie jest tak źle. Jakoś się przemęczę. Tylko po cholerę ta filozofia?!”

 

Jak pomyślał, tak też zrobił. Czas zleciał mu niespiesznie – trochę posłuchał, trochę odespał na ostatniej ławce, przez kilka minut oglądał transmisję na żywo z warszawskiego zoo, z wybiegu pandy. Na filozofii robił to, co najlepiej odwraca jego uwagę – rysował. Na ostatnich stronach zeszytu można u niego znaleźć wszystko, ale najczęściej pojawiał się rysunek aparatu. No wiecie, fotograficznego. Czuł jakiś do nich pociąg, jakiś rodzaj fascynacji. Tak naprawdę to bardzo interesował się fotografią. Często, już po zajęciach, w domu, przeglądał różne zdjęcia w Internecie, szczególnie zaś polubił fotografię uliczną. Często mawiał, że to wspaniałe – w jednym kadrze przedstawiać tyle emocji!

 

Obok przeglądania zdjęć Piotrek spędzał swój czas wolny w przeróżny sposób. W tamtym tygodniu był na meczu piłkarskim i sporo czasu poświęcił swoim znajomym. W tym postanowił posiedzieć dłużej w domu, w końcu nadrobić kilka filmów, w końcu sprawdzić nowego Far Cry’a. Przy tylu zajęciach czas mija niewyobrażalnie szybko. Piotrek uświadomił to sobie dopiero, gdy stojący przy monitorze zegarek wyświetlił godzinę drugą.

 

„Kurcze – rzekł sam do siebie – jutro znów zaśpię…”

 

***

 

Ciemno. Dookoła rozbrzmiewa ogłuszająca cisza, w której obecność istoty żywej zdradza wyłącznie pulsujący szmer oddechu. Budzik. Czołganie się po łóżku. W końcu przestał dzwonić. „To będzie beznadziejny dzień.” Położył się z powrotem. Zasnął. Pół godziny później, rezygnując z porannej kawy, Piotrek wybiegł na przystanek. Złapał ostatni autobus, dzięki któremu nie spóźni się na zajęcia.

 

Ten Piotrek, który właśnie buja się w rytm przyspieszającego i hamującego autobusu, jest studentem psychologii na miejscowym uniwersytecie. Lubi to, bo studia idealnie współgrają z jego największą pasją – fotografią. Tak czy inaczej, gdybyście akurat jechali z nim wtedy autobusem, zgodzilibyście się ze mną, że wygląda jak typowy student. Rozczochrane włosy, jedno oko przymrużone, drugie zamknięte. Słuchawki w uszach – Piotrek nigdy się z nimi nie rozstaje. Od kilku miesięcy, za każdym razem, gdy jedzie autobusem, słucha audiobooków. Kiedyś próbował czytać książkę, no ale wiecie – polskie drogi. Dzisiaj właśnie zaczął kolejną – „100 Minutes to Better Photography” Juliana Padowicza. Zawsze to jakaś odmiana po skończeniu trzech podcastów. Jadąc autobusem, Piotrek całą swoją uwagę skupia na głosie w słuchawkach. Nie zwraca zbytnio uwagi na rozczochrane włosy i zaspany wyraz twarzy, choć dla ludzi siedzących obok wygląda dokładnie jak typowy student.

 

Wchodząc do budynku szkoły, Piotrek podszedł na chwilę do wiszącej nieopodal tablicy. Plan zajęć na dziś – biologiczne podstawy zachowania, angielski, komunikacja interpersonalna, technologia informacyjna, filozofia. „No, nie jest źle. – pomyślał – Tylko po cholerę ta filozofia?”

 

Gdybyśmy cofnęli się w czasie, to przekonalibyśmy się, że Piotrek wybrał te studia wyłącznie ze względu na fotografię. W okolicach matury zakochał się „po uszy” w robieniu zdjęć i od tamtego czasu rzadko kiedy rozstawał się z aparatem (no wiecie, fotograficznym). Gdyby nie to, pewnie już dawno rzuciłby te studia. Ale słuchając wykładów z komunikacji interpersonalnej, stara się zapamiętać jak najwięcej tego, co będzie mógł wykorzystać później w praktyce. Przez te dwa lata, które całkowicie pochłonęła fotografia, dostrzegł jak ważne są relacje z ludźmi. Szczególnie, gdy chcesz ich sfotografować. Może i się myli, ale według niego Polacy szczególnie niechętnie traktują ulicznych fotografów. Nie ma się zresztą co dziwić – kto by chciał, żeby jakiś nieznajomy uwieczniał (w tylko sobie znanym celu) moją osobę podczas zakupów, prawda? W takich sytuacjach właściwa komunikacja jest niezwykle przydatna.

 

Tak samo sprawy się mają z angielskim, choć ten przedmiot ma podwójną wartość. Piotrek ostatnio wspominał, że bardzo chciałby stworzyć coś podobnego do „Humans of New York” – chodzić po mieście, robić zdjęcia przypadkowym osobom i prosić, by powiedzieli coś o sobie. I wstawiać to do internetu w dwóch językach. No, są jeszcze anglojęzyczne poradniki, których wcześniej w ogóle nie mógł zrozumieć. Teraz, choć wciąż z trudnościami, udaje mu się wyciągnąć z nich jakieś pomocne wskazówki.

 

Dzisiejsze zajęcia spędził więc zasłuchany, choć po prawdzie nie wszystko było interesujące. W odróżnieniu od filozofii, której szczerze nie lubił – tu akurat interesującego nie było nic. Ale i tutaj są dobre strony – na ostatniej ławce można bezkarnie odespać zbyt krótką noc.

 

Jeśli chodzi o czas wolny, Piotrek potrafi go dobrze zorganizować. W tamtym tygodniu umówił się z dwoma znajomymi na sesje fotograficzną, co drugi wieczór wychodził z aparatem na Starówkę i nawet udało mu się pojechać do Warszawy na mecz piłkarski (powiem Wam w sekrecie, że nie przepada za piłką – chodziło raczej o fotografowanie kibiców). W tym tygodniu postanowił jednak trochę posiedzieć w domu. Czas więc poświęca na przeglądaniu albumów, czytaniu książek i oglądaniu video-poradników. Podpowiadałem mu nawet, żeby założył stronę internetową ze swoim portfolio, ale według niego to jeszcze za wcześnie, choć pomysł mu się spodobał. Może za jakieś dwa miesiące, ok? Jego ostatnim zadaniem na dziś jest przerobienie kilku zdjęć. Po całym dniu lubi taki odpoczynek, więc czas leci niewyobrażalnie szybko. Uświadomił to sobie dopiero, gdy stojący przy monitorze zegarek wyświetlił godzinę drugą.

 

„Kurcze – rzekł sam do siebie – jutro znów zaśpię…”

 

***

 

To nie jest tak, że pasja automatycznie zmieni całe Twoje życie. To nie tak, że nagle będziesz budzić się wypoczęty, cały dzień będziesz chodził uśmiechnięty, a wszelkie problemy staną się jedynie wspomnieniem gorszych czasów. To nie jest tak, że nagle staniesz się otwarty, odważny i pewny siebie.

 

Co by się jednak nie mówiło – pasja pomaga zhierarchizować nasze plany i obowiązki. Pokazuje, jaki kierunek powinniśmy obrać. I pozwala we wszystkim znaleźć jakieś zalety – choćby te najmniejsze. Dla mnie jest jednak przede wszystkim ucieczką od bycia „typowym człowiekiem” – nie w znaczeniu lepszego od innych, ale po prostu pozwala czasami zapomnieć o całym świecie : )