Jak czytać poezję?

czytanie poezja park

Słowo „poezja” jest jednym z tych niewielu, na których dźwięk coś się w nas zmienia. Jedni rozpoczynają wtedy huczną manifestację przeciw egzaltacji, inni rozpływają się w nieskażonych czeluściach wewnętrznej uczuciowości.

 

Jeśli chodzi o mnie, to do poezji nigdy nie mogłem się przekonać. Jedyny z nią kontakt miałem na lekcjach w szkole, gdzie zawsze przebywała w towarzystwie bezsensownych i źle uargumentowanych interpretacji. A przynajmniej tak myślałem. No bo wytłumacz dzieciakowi, że słowa „kamyk jest stworzeniem doskonałym” (z wiersza Herberta) wcale nie są efektem choroby psychicznej, lecz krzykiem człowieka poszukującego sensu…

 

Dopiero po kilku latach zrozumiałem w czym tkwił mój problem. Najważniejszą zmianą w tym temacie było dla mnie przyjęcie podziału wierszy na trzy grupy:

 

1) Wiersze, których nie rozumiemy i nie wywołują w nas emocji

 

Jeśli wzmianki o poezji skutkują u Ciebie odruchami wymiotnymi, to najprawdopodobniej miałeś kontakt wyłącznie z wierszami z tej grupy. To te, w których każde kolejne słowo wydaje się coraz głupsze i zupełnie niepasujące do pozostałych, albo po prostu niezrozumiałe dla nas – przeciętnych zjadaczy konserw.

 

W tej grupie znajdują się wiersze, które wymagają od odbiorcy odpowiedniego przygotowania. Głównie wiedzy w danym temacie – np. mitologii/Antyku, a czasem historii współcześniejszej (np. z okresów wojennych). Żeby w pełni zrozumieć ich sens, często trzeba przeprowadzić szczegółową analizę każdego wersu, wyłapując konteksty, odniesienia do biografii autora czy ukrytą grę słów. W skrócie – same nudne rzeczy.

 

Przykłady? Weźmy „Longobardów” albo „Dlaczego klasycy” Herberta.

 

W drugiej grupie znajdują się wiersze, które z wierzchu nie różnią się niczym od tych z grupy pierwszej. Są to:

 

2) Wiersze, których nie rozumiemy, ale wywołują w nas emocje

 

Od razu mówię, że tak, to możliwe. Nie trzeba rozumieć każdego słowa, każdego odniesienia, a czasami nawet ogólnej problematyki utworu, żeby dany wiersz nas poruszył. Jednak, wbrew pozorom, linia dzieląca obie te grupy jest bardzo cienka.

 

U mnie pierwszym zetknięciem z tego typu wierszami był film „Baczyński”, w którym część twórczości tytułowego bohatera przedstawiona została w formie slamu poetyckiego. Nie rozumiałem do końca treści, ale słuchałem zafascynowany tym, jak wielki ładunek emocjonalny niosą ze sobą wypowiadane słowa.

 

Od tamtej pory moim faworytem w tej grupie jest „Wybór” Baczyńskiego.

 

Jeśli zaś chodzi o ostatnią grupę, to tutaj znajdują się:

 

3) Wiersze, które rozumiemy i które wywołują w nas emocje

 

Czyli najbardziej przystępny rodzaj wierszy. To te, które uderzają prostotą, zaskakują oczywistością, a ich emocjonalność wypływa z przedstawienia danej sytuacji w sposób dosłowny. Jak je znaleźć? Ot, chociażby przeglądając facebooka – z pewnością znajdziecie tam kilka takich wierszy na wallu. Albo w czyimś pamiętniku.

 

Dla mnie sztandarowym przykładem tutaj jest „Kot w pustym mieszkaniu” Szymborskiej – niby treść niedosłowna, ale przekaz jest całkowicie klarowny.

 

***

 

Jeśli już zrozumiemy i zgodzimy się z takim podziałem, poezja przybiera nieco łagodniejsze oblicze. Po pierwsze uświadamia nam, że to emocje są jej głównym elementem. Nie słowa, nie struktura, nie rodzaj rymu czy długość wersów. Ale emocje. I to właśnie dla nich sięgamy po wiersze.

 

To trochę jak z muzyką. Nikt przecież nie włącza „Tears in Heaven”, żeby analizować tekst i zastanawiać się nad rozmieszczeniem dźwięków. A od muzyki do poezji jest bliżej, niż mogłoby się wydawać :)

 

PS Przy okazji, skoro już rozmawiamy o poezji, to chciałbym Was zaprosić na stronę „warsztatu literackiego” – to taki mój zminimalizowany świat, w którym daję upust twórczości wszelakiej, przy okazji szkoląc się w pisaniu (wspominałem już o tym tutaj). Chcę, żeby to miejsce pozostało kameralne, dlatego nie zamierzam bombardować Was informacjami z nim związanymi. Jeśli jednak znajdziesz w tym choć pierwiastek przyjemności – cóż, zapraszam :)

  • Marta

    Uwielbiam wiersze z 3 kategorii (W. Szymborska to moja ulubiona autorka), ale bardzo lubię też te z 2. Całkiem inaczej wygląda u mnie ich odbiór, można powiedzieć że je chłonę wszystkimi zmysłami i wcale nie musze ich rozumieć ani głębiej się zastanawiać nad ich sensem. Bardzo trafny podział moim zdaniem, im więcej ludzi zrozumie, że nie cała poezja jest beznadziejna- tym lepiej. :) Pozdrawiam!

  • Mój podział jest taki, że albo się podoba albo nie ;-)