Człowiek jest twórcą

rzeźbienie tworzenie

W ostatnim poście, przy okazji świętowania pół roku istnienia bloga, obiecałem Wam wpis poświęcony tworzeniu. I muszę ostrzec – więcej będzie tutaj przemyśleń niż podanych na tacy, suchych informacji. A jak się postaram, to może nawet obejdzie się bez truizmów.

 

Nie tak dawno zastanawiałem się, czemu w ogóle ludzie w każdym okresie swojego istnienia musieli tworzyć. Jakby czuli nieodpartą pokusę kreowania swojego otoczenia. O ile w paleolicie tak proste narzędzia jak pięściak były tworzone, aby umożliwić przeżycie przeciętnemu pitekantropowi, tak w dzisiejszych czasach tworzenie przestało być warunkiem istnienia, przynajmniej w sensie fizycznym.

 

Z drugiej jednak strony, tworzenie jest często głównym sposobem zarabiania pieniędzy – biorąc pod uwagę tak samo pisarzy, muzyków, jak i stolarzy, czy nawet, posuwając się dość daleko, rolników. Skupmy się jednak na pierwszej grupie – twórcach kultury. Tworzenie w ich wypadku nie może być motywowane wyłącznie chęcią zarobku. Aby osiągnąć poziom rentowności w świecie tak dużej konkurencji na polu kultury, konsekwencja, ciągłe doskonalenie warsztatu przez lata jest podstawowym wymogiem zaistnienia.

 

Ale mamy też oddzielną grupę – tych, którzy pisząc, robiąc zdjęcia, nagrywając muzykę do szuflady w domowym zaciszu, nie mają większych ambicji poza czerpaniem przyjemności i oderwaniem się na chwilę od codzienności. Czy to jedyny powód, dla którego tworzą?

 

Jedna z tych tez, które wymyślam spontanicznie jadąc autobusem, by po kilku dniach jeszcze bardziej się do niej przekonać, brzmi: Człowiek jest szczęśliwy tylko wtedy, gdy tworzy. Przyznasz, że brzmi trochę abstrakcyjnie. W wersji uogólnionej: Człowiek jest szczęśliwy tylko wtedy, gdy potrafi wyrażać siebie. Ta właśnie teza najlepiej oddaje mój punkt widzenia. Codziennie spotykamy ludzi, którzy wyrażają siebie na różne sposoby. Przeciętnemu człowiekowi całkowicie wystarczy umiejętność mowy i sklejania w miarę sensownych zdań.

 

Jednak innym osobom sama mowa nie wystarczy: czy to z naturalnych ograniczeń tego sposobu komunikacji, czy też braku umiejętności do precyzyjnego wyrażania myśli. Być może kiedyś byliście w takiej sytuacji – nie mogliście znaleźć słowa adekwatnego do Waszego stanu, czując pewnego rodzaju dyskomfort. Najprawdopodobniej to ta właśnie „ułomność” doprowadziła takich twórców jak Salvador Dali czy Jackson Pollock do uzewnętrzniania swoich snów, marzeń, wizji, emocji…

 

W innym przypadku tworzenie jest sposobem na zaspokojenie ambicji. Wizja bycia lepszym od innych nieustannie pociąga za sobą kolejnych spragnionych uznania twórców. Po prawdzie, to sam lubię umieszczać siebie w tej właśnie grupie. Wspominałem już o tym tutaj. I choć niektórych chora ambicja może doprowadzić do zagłady, właściwie pielęgnowana staje się motorem napędzającym wszelką naszą działalność.

 

Po co więc tworzymy? By przeżyć, wiązać koniec z końcem? By wyrazić siebie, przekazać coś, czego nie da się określić słowami? By stymulować rozwój społeczeństwa, cywilizacji, podnosić poziom życia?

 

By pozostawić coś po sobie?

 

By istnieć?