Czego się nauczyłem z filmu „Casablanca”?

CASABLANCA bohaterowie

Cześć. Ostatnie dni były u mnie niezwykle efektywne. Robiłem to, co sprawia mi najwięcej radości, czyli próbowałem nowych rzeczy. To niesamowite uczucie robić coś pierwszy raz i widzieć, że ci to wychodzi, a do głowy nagle przychodzą setki pomysłów i masa motywacji.

 

W tym czasie udało mi się również troszkę skrócić listę filmów do obejrzenia, skąd ostatnio wykreśliłem klasyczną już „Casablancę”. Jak to zwykle bywa, odkładałem to przez kilka miesięcy, a gdy już film wystartował, wchłonąłem go bez mrugnięcia. I na jego podstawie wysunąłem kilka ciekawych wniosków.

 

1. Stare filmy mogą być fajne

 

Dobra, o tym akurat wiem odkąd obejrzałem „Mary Poppins” i „Dwunastu gniewnych ludzi”, ale każdy dobry film, nagrany kilkadziesiąt lat temu, dosadnie mi o tym przypomina. A ja nadal z dystansem podchodzę do tych czarno-biały. Co by się jednak nie mówiło, film, który przetrwał próbę czasu, po prostu musi być wyjątkowy. Jeśli nie pod względem fabuły, to pod względem dialogów. Albo przez wprowadzenie rewolucyjnego (jak na tamte czasy) montażu. A często wszystkiego po trochu.

 

casablanca

 

2. Muzyka jest najlepszym nośnikiem emocji

 

W „Casablance” występuje wyrazista postać czarnoskórego muzyka (na zdjęciu powyżej), przyjaciela pary głównych bohaterów. W wielu scenach to od niego zależy, czy mimowolnie wtopimy się w ciepłą atmosferę klubu, czy pogrążymy się w melancholijnych wspomnieniach.

 

Muzyka jest jednym z najważniejszych elementów filmu, ale też jednym z najbardziej niedocenionych. Często bywa tak, że potrafimy wskazać w których scenach czuliśmy się najbardziej zdołowani albo rozbawieni, ale nie zawsze jesteśmy w stanie przypomnieć sobie podkład muzyczny, który podczas oglądania słyszeliśmy. Jednak w tym filmie muzyka przybiera bardzo wyraźny kształt.

 

3. Film jest świetnym nauczycielem historii

 

Czy jest lepszy wehikuł czasu niż film? „Casablanca” miała premierę w roku 1942, a czas akcji przypada na rok 1941. Obok elementów artystycznych mamy więc wgląd w ówczesne postrzeganie świata, styl ubierania się czy sposób rozmawiania. Możemy zobaczyć, jakie produkty wtedy kupowano, czym podróżowano i ile kosztowała filiżanka herbaty. Rzuceni w środek akcji dowiadujemy się, kto zaatakował kogo, czemu ten dyktator postąpił w ten sposób i czemu przeniesiono stolicę do tego miasta. A taki sposób nauki jest o wiele ciekawszy niż beznamiętne powtarzanie formułek.

 

4. „Casablanca” zasłużyła na miano klasyki

 

Amerykański Instytut Filmowy, zajmujący się promowaniem amerykańskich filmów, znany jest przede wszystkim z tworzenia różnego rodzaju Top List. Jedną z nich jest „Lista 100 najlepszych kwestii filmowych wszech czasów”. Wśród kultowych cytatów ze „Star Wars”, „Ojca chrzestnego” czy „Przeminęło z wiatrem”, znalazło się aż sześć z „Casablanki”. Co jak co, ale dialogi w tym filmie nie zestarzały się ani trochę.

 

Na tym jednak nie koniec. Jest jeszcze ciekawa fabuła, wspomniana już muzyka, doskonała charakterystyka postaci. I klub, dzięki któremu…

 

5. Mam kolejny punkt na liście marzeń

 

No po prostu nie mogłem się powstrzymać. Widząc na ekranie zatłoczony klub, gości wsłuchanych w śpiew i dźwięk pianina, mężczyzn w nienagannych, troszkę staromodnych garniturach, i kelnerów, biegających od stolika do stolika, pomyślałem, że chcę tam być. I choć istnieje prawdopodobieństwo, że w lokalu, w którym film był kręcony, w ciągu 70 lat coś się jednak zmieniło, to i tak dopisuję do listy:

 

         • Wypić filiżankę kawy w „Rick’s Cafe”

 

casablanca rick's cafe restaurant

A tak swoją drogą – kto powie, że filmy nie kształcą, nie uczą i w ogóle „nie polecam”, ten najwidoczniej za wiele filmów nie obejrzał. „Casablanca” jest świetnym na to dowodem, choć jak w każdym innym przypadku – trzeba mieć oczy szeroko otwarte.

 

Dobra, dzisiejsza lekcja już się kończy. Możecie wybiec na przerwę. No i do zobaczenia następnym razem :)