Co mi daje blogowanie?

przewodnik, starzec, kierunek, porada

Pisanie bloga rozwija. Początkowo jest jako mały dodatek do codziennego egzystowania. Z czasem jednak zachcianka ta zaczyna zajmować coraz więcej myśli i czasu, przeobrażając się w pasję, a nawet sposób na życie. Będąc obecnie na etapie przejścia pomiędzy chwilową zajawką a szczerym zamiłowaniem, chcę podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami po 2 miesiącach pisania, publikowania i prowadzenia bloga.

Sztuka pisania

Co jak co, ale polepszanie pisania jest zarówno skutkiem, jak i wymogiem prowadzenia bloga. Tak samo ciężko zostać dobrym blogerem pisząc słabo, jak i nie rozwijając się, nawet, jeśli piszesz dobrze. Przy czym pisanie postów na blogi różni się znacznie od innych rodzajów publikacji. Chyba najbliżej jest im do felietonów, pod względem subiektywizmu i swobody pisania. Jednak różni się brakiem korekty i możliwością poruszania każdego tematu. Zawiera również w sobie relacje między autorem a czytelnikami, w wielu przypadkach relacje bardzo zażyłe.

 

Patrząc na moje początki, jeszcze sprzed czasów pisania bloga, widzę jeden ogromny postęp w moim stylu pisania – swoboda przekazywania myśli, choć wypracowanie tego nie było dla mnie proste. Ze szkoły wyniosłem umiejętność pisania rozprawek, charakteryzacji i esejów (no dobra, tych ostatnich nadal nie umiem), a wszystko według wyuczonych zasad, stwierdzeń i szablonów. Pisząc później w domu artykuły do szuflady, ciężko było mi uwolnić się od tego, co nauczyciele przez 10 lat uporczywie próbowali mi wkuć do głowy. Polepszanie umiejętności pisania jest jednym z moich najbardziej oczekiwanych skutków.

Zaspokajanie ambicji

Ten temat będzie przewijał się na tym blogu niezwykle często, bo też stanowi dużą część mojego światopoglądu. Nie potrafię cieszyć się z tego, co mnie otacza, jeśli się nie rozwijam, jeśli wysoko postawiona przez ambicję poprzeczka wydaje się poza moim zasięgiem. Pisząc bloga wiem, że robię coś wymagającego, stymulującego do działania. W sekrecie powiem Wam jeszcze, że blogowanie również łechce moje ego – jest to przecież coś oryginalnego, coś, co wyróżnia mnie z tłumu. I bądź pewny(a), że chcę być w tym najlepszy.

Blogosfera ogólnie

Jest wielu blogerów, którym od dłuższego czasu chcę przybić piątkę, podziękować za to, co robią i zwyczajnie porozmawiać – o początkach, o marzeniach, o pasjach. Pewnie dlatego, że tylko inteligentni mogą coś osiągnąć w blogosferze. I nie mówię tu o sezonowcach, wybijających się jednym dużym hejto-wpisem. To chyba główny powód, dla którego w blogosferze dopatruję się skarbnicy wiedzy praktycznej, ludzi nie spoczywających na laurach. I tutaj pojawia się kolejny skutek uboczny blogowania – poznawanie świetnych ludzi i udział w różnych konferencjach (tak bardzo chcę wybrać się na Blog Forum Gdańsk 2014!).

Spojrzenie na codzienność

Żeby pisać, trzeba mieć o czym. Ja nie należę jednak do osób, które na poczekaniu mają trzydzieści różnych tematów na wpis, muszę więc wypatrywać ich w otaczającym mnie środowisku. Zresztą, tak samo sprawa ma się z fotografowaniem. Chodząc uliczkami rodzimego miasta umyka nam tak wiele pięknych szczegółów, które dostrzegamy dopiero przez szkło obiektywu. Szukamy czegoś wspaniałego w miejscach, które doskonale znamy, dziwimy się rzeczom, które spotykają nas na co dzień. Tak właśnie jest też z blogowaniem – znajdując temat, zawsze starasz się go zbadać dogłębnie, zapamiętać szczegóły. Stajemy się coraz lepszymi obserwatorami rzeczywistości.

Motywacja

Ten punkt jest jakby podsumowaniem, albo lepiej – zlepkiem wszystkiego, co wymieniłem przed chwilą. W każdym z rozdziałów znajdziesz aspekty, które motywują do dalszego pisania, do poświęcania na to swojego czasu i energii. Zarówno udoskonalanie umiejętności, spełnianie się, jak i perspektywa poznania fajnych ludzi (zarówno wśród blogerów jak i czytelników) jest na tyle kusząca, że nie zamierzam z tym zbyt szybko skończyć.

 

Możecie więc być pewni, że za rok wciąż tu będę, konsekwentnie dążąc do bycia najlepszym.