Chcę Ci pokazać kilka zdjęć

wystawa obrazów

Cześć. Dopiero niedawno uświadomiłem sobie, że gdy pierwszy raz weszliście na tę stronę (może to właśnie teraz – fanfary dla wszystkich nowych), to musiało rzucić się Wam w oczy moje zdjęcie. Te w prawej kolumnie.                                                                                                        O, gdzieś tutaj! –>

 

Pomyślałem, że zasłużyliście na małe wyjaśnienie. (W sumie nie takie małe, bo długości jednego wpisu, ale co tam.) ambiwalentny, jak zdążyliście zauważyć, nie jest fotoblogiem, a moje zdjęcia zapewne nikną gdzieś w tłumie plakatów filmowych, screenshotów, pocztówek. Wpis ten poświęcę więc wyłącznie fotografiom, fotografowaniu i zasadom, jakie ustaliłem przy zakładaniu bloga. Plus mały pokaz zdjęć na koniec – tak po prostu, chcę Ci je pokazać :)

 

Przede wszystkim, nie uważam fotografowania za moją pasję. Choć wiele razy się przymierzałem, to z reguły wszystko wracało do stanu aktualnego – zdjęcia robię tylko w podróży, w obcych miastach, ewentualnie w nowo poznanych miejscach Białegostoku. Zawsze fascynowali mnie ludzie, którzy potrafili żyć fotografowaniem, biorąc aparat za każdym razem, gdy wychodzili z domu, a często i w mieszkaniu się z nim nie rozstając. Ja się jeszcze do tego nie przekonałem.

 

Jeśli chodzi o rozróżnienie zdjęć, które wykonałem, a które wziąłem z Internetu – bardzo prosta zasada. Wszystkie moje fotografie są oznaczone okrągłym, czarnym logiem, zwykle umieszczanym gdzieś w rogu. Tutaj muszę Wam opowiedzieć, jak wyglądały początki bloga. Kiedyś kiedyś (jejku, to już 9 miesięcy), gdy pisałem pierwsze posty na tej stronie, miałem wizję bloga, gdzie wszystkie zdjęcia w nagłówkach byłyby mojego autorstwa. W sumie to nie tylko w nagłówkach, ale i wewnątrz postów. Wtedy uważałem, że uda mi się znaleźć co dwa dni ładne zdjęcie wśród mojej kolekcji. Ale później przyszły pierwsze recenzje, plakaty filmów, okładki książek, sylwetki youtuberów, gdzie na moje fotografie najzwyczajniej nie było miejsca. Dodatkowo, zbiór zdjęć wyczerpywał się, a ja nie miałem w planach zbliżających się podróży. Stanąłem więc przed faktem oczywistym – musiałem zaprzeczyć swojej idei. Zaczęły pojawiać się zdjęcia znalezione w Internecie, a te mojego autorstwa jakoś tak wtopiły się w ten cały zgiełk.

 

Ale nie koniecznie. Jak teraz przeglądam ostatnie wpisy, to balans jest mniej więcej zachowany. A skoro teraz, po tylu miesiącach, wciąż mi się to udaje, to może kiedyś będę tworzył stronę w stu procentach autorską. Ale to plany na daleeeką przyszłość.

 

Skoro sprawę fotografii mamy już za sobą, to pora przejść dalej. A oto i Część Druga…

 

czyli Pokazuję Ci kilka zdjęć

 

Już od dawna przymierzałem się, żeby Ci je pokazać. Tak szczerze, to nie wiem czemu. Może lubię wspomnienia, które się za nimi kryją. Może uważam, że i Ty na tym skorzystasz. Może w końcu chcę sam sobie udowodnić, że kiedyś będą ze mnie ludzie ;) Ale powód nie jest ważny, wszystko przecież wyjdzie w praniu. Większość z nich przewijała się już na tej stronie, choć nigdy nie obdarzałem ich większa uwagą. Kolejność oczywiście starannie „przypadkowa”, a jak się postarasz i wycelujesz, to nawet  uda Ci się je powiększyć.

 

Masada

1

Masada to starożytna twierdza, wzniesiona w pobliżu Morza Martwego, w Izraelu. Miałem okazję zwiedzić to i wiele innych miejsc (które jeszcze się tu przewiną) dzięki wymianie międzyszkolnej rok temu. Kurczę, coś niesamowitego!

 

Co do zdjęcia, podoba mi się ta estetyka. Widać ten upał, jaki tam panował, mimo późnojesiennej pory. Czuć piękno opustoszałego krajobrazu, zniszczone mury, które skrywają niesamowitą, choć tragiczną historię. I ten człowiek. Po co mu wiadro? – do tej pory się zastanawiam. Ale w tym zdjęciu najbardziej cenię to, co stanowi fundament mojego ulubionego gatunku – fotografii ulicznej – czyli przypadek, losowość wydarzenia. Na prawdę, nawet tam człowieka z wiadrem nie spotyka się w każdej uliczce.

 

Gdzieś w Białymstoku

porada

Backstage zdjęcia: Rok temu w Białymstoku miało miejsce InterPhoto – festiwal fotograficzny. Zapisałem się tam jako wolontariusz, choć w efekcie moja rola kończyła się na otwarciu i pilnowaniu dwóch sal z ekspozycjami plus fotorelacja ze spaceru fotograficznego. Wtedy właśnie zrobiłem to zdjęcie.

 

Główna jego wartość jest w interpretacji. Dla mnie to personifikacja starości, jako mądrości życiowej. Takiej mądrości, które daje wskazówki, poucza, kieruje. Osobiście jeszcze kilka elementów nasuwa mi się na myśl, ale to już zachowam dla siebie ;)

 

Nad Bałtykiem

Stary człowiek i morze

Jedno z pierwszych zdjęć, które zrobiłem moją wysłużoną lustrzanką. To był ostatni dzień małego, rodzinnego Eurotripu, kiedy w sześć dni zwiedziliśmy cztery zagraniczne stolice i przejechaliśmy dużą część Polski.

 

Wartość artystyczna na tym zdjęciu gdzieś sobie akurat poszła, brzydkie kadrowanie, dziwny kontrast. Ale z drugiej strony taki tajemniczy bezmiar morza, pierzaste chmury… i człowiek.

 

W skrócie: Stary człowiek i morze. Jakby kontemplował.

 

Jafa

Jafa, morze śródziemne

Przyjemny, słoneczny i wakacyjny przerywnik pomiędzy czarno-białymi zdjęciami. Znów Izrael, tym razem Tel-Aviv, a dokładniej Jafa. W tle Morze Śródziemne i ta nowoczesna strona Bliskiego Wschodu. Dziwne, ale to miasto jakoś zawsze będzie mi pachnieć falafelem.

 

To były piękne czasy, gdy Wy marznęliście w Polsce przy pięciu stopniach na termometrze, a ja w międzyczasie opalałem się na rozpalonym do żółtości piasku.

 

Pod Zakopanym

wędrowiec

Taka sceneria spotkała mnie na wjeździe do Zakopanego. W tle majestatyczne góry, przed oczami nachalne reklamy noclegów, a na uboczu wędrowiec. Sam jeden, podpierając się kijem, idzie. Z trudem, jeden krok, drugi, niespiesznie. Gdzie, po co? Czemu kuleje? Oglądam to zdjęcie kolejny raz i wciąż te same pytania.

 

Przejeżdżając tamtędy nawet go nie zauważyłem. Przemknął błyskawicznie. I tylko zdjęcie zostało.

 

Wileńska Starówka

Wilno

Kończąc już, mam dla Ciebie zdjęcie ze stolicy wschodniego sąsiada. Byłem wtedy pierwszy raz w Wilnie, a co za tym idzie – robiłem zdjęcia bez opamiętania. I ustrzeliłem to jedno, znów bardziej symboliczne niż dosłowne. Głównie mam na myśli ten kontrast: starość, samotność, brzydota, bieda, niezdarność – a z drugiej strony miłość, szczęście, spełnienie… i głowa wzniesiona wysoko, nie zwracająca uwagi na innych ludzi.

 

Jednak jest we mnie coś z humanisty :)

 

To już wszystko, co dla Was przygotowałem. Mam nadzieję, że taki spacer po moich wspomnieniach Wam się spodobał, zawsze to raźniej spacerować razem. Szczególnie, że znów się przeziębiłem. Prognoza na najbliższy tydzień – nie wychodzić spod kołdry.

 

<strzeżcie się chorób!>

  • Magdalena Kołejda

    Łał. Zdjęcia są genialne, klimatyczne, mają w sobie taką ulotność :) Chyba najbardziej podoba mi się pierwsze, przez tę kompozycję.
    Niezły kawał świata żeś musiał zwiedzić :D

    • Dzięki : )
      Pierwszy raz poza granicę Polski wyjechałem 3 lata temu i od tego czasu udało mi się odwiedzić 7 państw. To dowodzi tego, że nie potrzeba ani wielkich pieniędzy, ani nadmiaru szczęścia, żeby zacząć podróżować, lecz po prostu zwykłego uporu w dążeniu do spełniania marzeń :)

      • Magdalena Kołejda

        :O łał! Podziwiam ten upór! Co nie zmienia faktu, że jakieś pieniądze jednak mieć trzeba :) Ale bez chęci to i pieniądze nic nie zdziałają :D

        • Z tymi pieniędzmi to akurat różnie bywa. Na przykład mój wyjazd stopem do Wrocławia kosztował mnie tyle, ile normalnie mógłbym wydać na jedzenie w domu, a to przecież drugi koniec Polski :)

          • Magdalena Kołejda

            Stopem strach :D