A Ty jak będziesz wyglądać za 60 lat?

starość

Podczas jednej z ostatnich rozmów ze znajomymi zeszliśmy niespodziewanie na temat starości. Ale nie takiej śmierdzącej starym swetrem, mlaskającej nad uchem i kołyszącej się rytmicznie podczas powolnego marszu środkiem chodnika. Chodziło raczej o naszą starość, taką przebojową, wymagającą i świeżą jak dwudniowe jabłka z McDonalda.

 

Nie ma się co czarować – starość nie jest czymś, co nam się dobrze kojarzy. Poza nielicznymi przypadkami, starzy ludzie są raczej zaprzeczeniem osób, którymi chcielibyśmy być. Jednak pod tym względem my – czyli powszechnie pojęta młodzież – nie mamy co się martwić. Nasza starość będzie niewyobrażalnie różna od tego, czego moglibyśmy się aktualnie spodziewać.

 

No bo spróbuj sobie wyobrazić, jak będzie wyglądać Twój przeciętny dzień na emeryturze. Wstając rano z bólem pleców z trudem dosięgniesz leżącego obok iPhone’a; zanim zrobisz pierwszy krok, to już zdążysz skomentować zdjęcie znajomego z weekendowych spotkań pasjonatów Bingo, a w trakcie przygotowywania kanapek wrzucisz  tweeta pod tytułem „ciężki jest żywot ludzi wiecznie młodych”.

 

Kierując się w stronę łazienki włączysz stojący na stoliku bumbox z Twoją ulubioną składanką rapowych hitów. Całą playlistę będziesz oczywiście znać na pamięć, niecierpliwie wyczekując pierwszych dźwięków. Najpierw O.S.T.R. który niezmiennie będzie przywodził na myśl Twój pierwszy melanż. Później Flexxip zarysuje Ci obraz miasta, po którym chodziłaś wieczorami ze słuchawkami w uszach. I gdy już poczujesz tęsknotę do tamtych dni, z zamyślenia wybije Cię kolejny utwór – tym razem Grubsona.

 

Kołysząc się w rytm werbla pójdziesz do łazienki, weźmiesz prysznic, a następną godzinę spędzisz układając włosy. Później tylko makijaż, zdjęcie na snapa, śniadanie w postaci zupki chińskiej i wszystkiego, co zostało Ci z wczorajszego dnia. O godzinie 10 dołączy do Ciebie Twój mąż, który ostatniej nocy wyskoczył ze znajomymi do pubu. To, że 70-latek wraca do domu o wschodzie słońca nie jest w sumie niczym nadzwyczajnym. Teraz, w weekend, postanowicie poświęcić czas tylko dla siebie, więc pójdziecie spacerkiem do pobliskiego Starbucksa. Po południu, gdy już wrócicie do swojego mieszkania, zrelaksujecie się przy najnowszej fifie. Ty – jak zawsze – będziesz grała damską reprezentacją, on – jak zawsze – będzie dawał Ci fory.

 

Pod wieczór, gdy Twój mąż zajmie się przeglądaniem newsów na tablecie, Ty będziesz nadrabiać zaległości z youtubowych kanałów. Być może wciąż będą pojawiać się codzienne vlogi Louisa Cole’a, który mimo 90 lat nadal będzie latał samolotami i skakał na bungee. Wtedy, dokładnie tak jak to robisz dzisiaj, będziesz oglądała je z nutką zazdrości i wewnętrznym okrzykiem – „też tak chcę!”. No bo myślę, że pod tym względem nic a nic się nie zmienimy.

 

I jak? Co powiesz na taką starość? Zanim to jednak nastąpi, pojawią się jeszcze wspanialsze osiągnięcia ludzkości, jeszcze bardziej skomplikowane maszyny, a my – mimo używania słuchawek i chodzenia w najnowszych Vansach – i tak będziemy uznawani za sparciałych staruszków. Ale, jakby się nad tym zastanowić, nawet to wydaje się całkiem urocze.

 

Pozostaje tylko pytanie, czy obecni staruszkowie też żyją tak, jak za swojej młodości? Może to nie człowiek się zmienia, a wyłącznie świat dookoła?

 

Hmm…

 

PS A właśnie! Co do pytania zawartego w temacie, to przeprowadziłem kosztowną, aczkolwiek w pełni profesjonalną symulację mojego starzenia się. Wynikło z niej, że ambiwalentny-staruszek będzie wyglądać dokładnie tak:

CAMERA

I tak teraz myślę, że mógłbym na starość rozkręcić jakąś karierę DJ-ską czy coś w tym rodzaju. Mojego imidżu nikt by przecież nie pokonał.