10 powodów, dla których marzę o Krakowie

fs4o

Rodzina, znajomi i nieznajomi pytają mnie często „co dalej?, co po liceum?”. Każdy słyszy tą samą odpowiedź: „Kraków”. Niewielu jest w stanie pojąć, czemu, nie wiedząc co chcę robić w życiu, wybrałem już miasto, w którym będę to robił.
To jest jedno z tych marzeń-zachcianek, które przychodzą znienacka i już w nas zostają.
Poniżej znajdziesz listę 10 powodów, dla których to właśnie Kraków, a nie inne miasto, wydaje mi się idealne, niezależnie czy będę szukał pracy, czy wybierał się na studia.

 

1. Daleko od domu. Powód, dla którego nie chcę zostać w moim rodzimym Białymstoku. Okres po maturze wydaje się idealny, aby się usamodzielnić i w końcu poczuć, jak to jest samemu martwić się o wydatki. I może nawet nauczyłbym się gotować?

 

2. Blisko granicy. Związane z jedną z moich największych pasji, czyli z podróżowaniem. Czy może być lepsza baza wypadowa na Bałkany niż właśnie Kraków? No i zostają jeszcze weekendowe wyjazdy do Czech, Słowacji czy Węgier. Nawet bez wcześniejszego planowania.

 

3. Dużo kultury. Dużo koncertów. Dużo eventów. Dużo wszystkiego. Gdy znajdując chwilę wolnego można pójść na wernisaż lub spektakl i zawsze będzie coś interesującego. Białostoczanie pewnie zrozumieją, czemu mi tego brakuje.

 

4. Wspaniali ludzie. Może to sobie tylko wymyśliłem, ale Kraków kojarzy mi się właśnie z takimi ludźmi, którzy chcą wyciągnąć z życia więcej. Nie wiem, czy wynika to z tego, że połowa blogerów, których czytam, tam mieszka. A może dlatego, że to Krakowianie nagrali własny teledysk do piosenki „Happy”?

5. Organizacje studenckie. Przykładowo AEGEE i ERASMUS. Możliwości, jakie dają, są według mnie ogromne i aż żal nie skorzystać. Podróże za ułamek ceny, poznawanie ambitnych ludzi (jak w pkt. 4) i zdobywanie doświadczenia skutecznie zachęca.

 

6. Ładna starówka. Chyba nikt nie zaprzeczy. W Krakowie byłem 5 razy i zawsze zachwycałem się klimatem Starego Miasta, zwłaszcza całym Rynkiem Głównym, z Sukiennicami i wieżą Mariacką na czele. A późnym wieczorem to już w ogóle magia. Dużo osób zachwala też Planty, gdzie osobiście jeszcze nie byłem.

 

7. Tłumy turystów. W Krakowie można spotkać tyle samo ludzi mówiących po polsku, co po angielsku. Takie przynajmniej można odnieść wrażenie przechodząc przy głównych obiektach turystycznych. I bynajmniej, nie jest to według mnie nic złego. Dopatruję się tutaj wspaniałej okazji do rozwijania umiejętności, a przynajmniej złamania bariery językowej.
h2wa
8. Renoma miasta/uczelni. Co jak co, ale dyplom ukończenia Uniwersytetu Jagiellońskiego w CV wygląda ładnie, a i w rodzinie można się pochwalić. Nie słyszałem też narzekań, by w krakowskich uczelniach poziom nauczania był słaby, więc pewnie i jakąś wiedzę można stamtąd wynieść.

 

9. Miejsca do odpoczynku. Wyobraź sobie, że jesteś studentem i nadchodzi czas sesji; przez dwa tygodnie jesz ziarna kawy, zagryzając najtańszym pasztetem z Lidla, a liczenie butelek po energetykach skończyłeś na siedemnastu. Po takim wyczerpaniu odpoczynek jak najbardziej zalecany. Z Krakowa wsiadasz w busa i po dwóch godzinkach wspinasz się po Tatrach albo leżysz na połoninach.

 

10. Coś zachwycającego. To, że nie wiem, co mnie tam spotka, ile wspaniałych sytuacji tam się wydarzy, ile rzeczy będzie można wspominać. To, że każde miasto to wybór, który wpływa na resztę naszego życia. Wszystkie miasta są inne, a ta różnorodność jest czymś zachwycającym.

 

Mój wybór padł na Kraków. Jeśli Ty zdecydowałeś się na inne miasto, to bardzo się cieszę. Może spotkamy się za 10 lat i wymienimy się opiniami, kto wie? ; )