10 błędów językowych, o których nie wiesz, że są błędami

błędy językowe, hebrajski, ostrzeżenia, znaki, zakaz, Izrael

Polacy nie gęsi…
Odkąd pamiętam, całe młode pokolenie było piętnowane przez dorosłych za nieprzywiązywanie należytej wagi do poprawności językowej. Założę się, że też to znacie. Choć z drugiej strony, sami jesteśmy świadomi, jak wiele popełniamy błędów, mimo że większość z nich powszechnie uznaje się za formy poprawne.

 

Przygotowując materiał na ten wpis, natknąłem się na wiele błędów dla mnie oczywistych, choć nadal masowo powtarzanych przez moje, choć w dość dużym stopniu również przez starsze, mądrzejsze pokolenia. Znalazłem też kilka takich, których sam używam na co dzień, tkwiąc do tej pory w nieświadomości. Warto się ze wszystkimi zapoznać, oswoić, zawrzeć z nimi związek małżeński i nie zdradzać z formami niepoprawnymi, a świat stanie się lepszy, piękniejszy i w końcu zaczniecie wygrywać w Scrabble.

 

A oto dziesięć błędów językowych, których znajomość zrobi z Ciebie humanistę.

 

1. W każdym bądź razie

 

Nagminnie używana forma, choć rozkładając na czynniki pierwsze – nie mająca żadnego sensu. W języku polskim „bądź” jest spójnikiem wskazującym możliwość wyboru albo czasownikiem „być” w 2. os. lp . Tak czy siak, nie powinno się tu znaleźć. Sformułowanie „w każdym bądź razie” jest błędne, utworzone przez połączenie zwrotów „bądź co bądź” i „w każdym razie”.

 

2. Iść po najmniejszej linii oporu.

 

Chcąc wypomnieć komuś, że wybrał najprostsze i niewymagające trudu rozwiązanie, zalecam powiedzieć: „idziesz po linii najmniejszego oporu”, bo jednak, wbrew pozorom, chodzi nam o najmniejszy opór, a nie o mikroskopijną linię.

 

3. Kartka papieru

 

To już jest przykład błędu logiczno-językowego, tzw. pleonazmu, czyli potocznie – maślanego masła. Jest to wyrażenie, w którym dwie części wypowiedzi zawierają tą samą treść. Jeśli chcecie uniknąć wyrzutów sumienie, lepiej zamieńcie „kartkę papieru” na kartkę, a jak chcecie podbudować swoje ego – na arkusz papieru.

 

Innymi przykładami pleonazmów są: cofać się do tyłu, spadać w dół, klęczeć na kolanach, okres czasu, płyta CD, podatek VAT.

 

4. Przekonywujący (np. argument)

 

Sam poległem na tym polu i coś czuję, że dużo czasu mi zajmie przyswojenie tego zwrotu. Błędna forma „przekonywujący” powstała z połączenia dwóch imiesłowów przymiotnikowych: „przekonujący” (od czas. „przekonać” i „przekonywający” (od czas. „przekonywać”). Jeśli dodatkowo zapamiętacie, że takie zjawisko nazywane jest kontaminacją językową, to zbiję z Wami internetową e-pionę!

 

5. Półtora że półtorej?

 

Przywykło się za każdym razem mówić „półtorej”, choć oczywiście sprawa jest troszkę trudniejsza. „Półtorej” jest formą poprawną tylko wtedy, gdy występuje w połączeniu z rzeczownikiem rodzaju żeńskiego – półtorej książki, półtorej minuty, półtorej sosny. „Półtora” natomiast towarzyszy rzeczownikom rodzaju męskiego lub nijakiego, a więc mamy półtora roku, półtora bochenka, półtora warzywa.

 

6. Oryginalne adidasy czy nieorginalne?

 

Jeśli zastanawiasz się nad tym, czy buty z Allegro to nie podróbki, to znaczy, że nie jesteś pewny ich orYginalności. Choć w wymowie dopuszczalne są obie formy, to „orginalność” na papierze jest zdecydowanie błędem.

 

Warto jednak nadmienić, że pisząc „orginalny” nie wykażesz się zbytnio oryginalnością, gdyż taki lapsus popełniło przed Tobą już wielu.

 

7. Dzwonić pod numer

 

Jeśli już musisz używać telefonu, to lepiej zadzwoń pod numer. Dzwonienie „na numer” może się niektórym źle skojarzyć, więc lepiej unikaj tego błędnego zwrotu. Jeśli jednak macie tyle wolnego czasu, żeby bawić się w wysyłanie listów, to możecie je wysłać równie dobrze na adres, jak i pod adres – w obu przypadkach powinien dotrzeć.

 

8. Pamiętny dwudziesty listopada…

 

Z datami przestaje być zabawnie, zwłaszcza, jeśli planujesz zdawać maturę z historii. Każdy krok to pole minowe, począwszy od dni, przez miesiące, kończąc na dziesięcioleciach. Jeśli tylko możesz, unikaj tego jak ognia, albo wykuj w końcu, że dzisiaj mamy jedenasty marca (w domyśle: jedenasty dzień marca) – „jedenasty marzec” jest błędem, chyba że mówisz: „to już jedenasty marzec od kiedy się urodziłem”.

 

Jeśli chodzi o czytanie dat, to nawet Euro nam w tym nie pomogło. Jak dobrze pamiętacie, Mistrzostwa Europy miały miejsce w dwa tysiące dwunastym. „Dwutysięczny dwunasty” jest równie poprawny jak „tysięczny dziewięćsetny trzydziesty dziewiąty” – pamiętna data wkroczenia wojsk Napoleona do Mauretanii, rozpoczynająca czwartą wojnę arabską na Zachodzie.

 

9. Nie widzisz? Przecież jest napisane!

 

Nie wiem jak u Was, ale to jedna z traum wyniesionych z podstawówki:
Proszę Panią, a co tam pisze na tablicy?
– „Jest napisane”!
No ale ja nie widzę!

 

Standard. Obecnie, zdecydowanie bardziej wyczulony na tym punkcie, odruchowo wcielam się w rolę nauczycielki. Najprostszym sposobem na zapamiętanie poprawnej formy jest postawienie pytania „kto?”. Jeżeli tam pisze, to powiedz, kto pisze. Się pisze?

 

W gazecie jest napisane. Na tablicy też jest napisane, nawet jeśli Twoja polonistka ma nieczytelny charakter pisma.

 

10. Czy „tę” to „tą”

 

Na koniec taki smaczek, na którym wszyscy często się wykładamy. Jeśli zostałeś obdarowany TĄ książką, to będziesz mógł przeczytać TĘ książkę. Najprostsza, choć nie zawsze sprawdzająca się zasada brzmi: „jeśli odmieniony przez przypadek rzeczownik kończy się na „-ę”, używamy „tę”, a jeśli kończy się na „-ą” – „tą”.” Jednak, tak jak pisałem, nie zawsze się to sprawdza. Nie powiemy „tamtę książkę”, lecz „tamtą książkę”.

 

Wynika z tego, że za każdym razem, kiedy możemy użyć formy „tę” (czyli w przypadkach, kiedy nie kłuje w uszy) – forma ta będzie poprawna. Jednak przed użyciem „tą” trzeba się już zastanowić.

 

W całym tekście ukryłem jeden błąd, używając niepoprawnie zwrotu „tą” zamiast „tę”. Jeśli udało Ci się znaleźć (co przy obszerności tego wpisu jest trudne), pochwal się w komentarzu.
Czemu tak wielką wagę przywiązuje do poprawności językowej? Chyba ze względu na estetykę. Lubię piękny, czysty język. Liczę, że wśród Was też jest kilku takich fanatyków.

 

Nie przeszkadzają mi makaronizmy, o ile są wymawiane poprawnie. Dodatkowo fascynuje mnie brytyjski akcent minionych epok, przed okresem językowych uproszczeń – za czasów Szekspira, epoki wiktoriańskiej czy już u skrawka świetności – Latającego cyrku Monty Pythona. To tak w ramach ciekawostki, skoro już rozmawiamy o sprawach „okołojęzykowych” : )

 

Teraz, z tą jakże obszerną wiedzą, możesz śmiało iść na podryw. A jeśli nadal niepewnie czujesz się w tematyce poprawności językowej – czas na drugi test. Przesłuchaj poniższy kawałek Łony i wyłap jak najwięcej błędów – wiele z nich przed chwilą omówiłem. Sprawdźmy, ile się dzisiaj nauczyłeś :>

 

Tak, są wulgaryzmy.